Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!

Zosia

poniedziałek, 10 maja 2010

Bardzo samodzielne nam dziecko rośnie. Ubiera się już sama - skarpetki, majteczki, bluzezka, spodnie, czasami trzeba pomóc z zaplątanym rękawem. Zęby myje sama, je sama, jeszcze czasami Marysię próbuje karmić. Wyciera sobie nosek, rączki, myje rączki sama. Dzielna dziewczynka jest. Któregoś wieczoru położyliśmy ją spać, jak zwykle w pieluszce (a'propos, Zosi pieluchę zakładamy tylko na noc - znacie jakieś dobre sposoby, żeby i tego ją oduczyć? i kiedy powinno się to robić?). No i tak się złożyło, że po chwili pielucha była brudna. No i nasze dzielne, samodzielne dziecko, postanowiło samo sobie zmienić tę pieluchę... Kiedy Kocur wszedł do pokju, stała ze zdziwioną miną, chyba jednak mocno zniesmaczona tym, jak była... umazana, najgorzej z rączkami było. Ja przepraszam za dosadność, ale jak już niesmak ustąpił, hisotria całkiem nawet zabawna. Nasza mała Zosia - samosia :)

sobota, 06 lutego 2010

...kiedy Zosia podbiega do płaczącej Marysi i przytula ją, całuje. Kiedy szuka zabawki, żeby rozweselić siostrę. Kiedy budzą się rano, albo z popołudniowej drzemki i na swój widok aż piszczą z radości. Kiedy proszę Zosię, żeby zajęła się siostrą, bo sama chcę wejść pod prysznic, a ona grzecznie idzie, wysypuje zabawki Mani na podłogę, żeby miała do nich dostęp i rzeczywiście bawią się razem. Wzrusza mnie moja mała, dzielna dziewczynka. Codziennie przed snem, kiedy ją przytulam, mówię jej, jaką jest kochaną córeczką i siostrą i jak bardzo ją jej siostra kocha. Chyba rozumie, bo dumnie się wtedy uśmiecha :)

poniedziałek, 09 lutego 2009

Wczoraj wieczorem w kąpieli, Zosia nagle uparła się, że chce bawić się zasłoną do prysznica. Kocur powiedział stanowczo "nie!" i nie ulegał krzykom i płaczom małej. Po krótkiej chwili, kiedy obrana metoda nie przynosiła rezultatów, Zosia nagle usmiechnęła się szeroko i ... dała tacie buzi. Skapitulował. Chowali się za zasłonę naprzemian.

Skąd te dzieci takie mądre?? :)

23:42, zaba791 , Zosia
Link Komentarze (6) »
wtorek, 27 stycznia 2009

Rok temu, o 12.03 przyszła na świat Zosia. Poród nie był niczym strasznym, miałam szczęście, obyło się bez większego cierpienia ani komplikacji. To była słoneczna niedziela, niemal wiosenna, a nie zimowa. Wszystko rozpoczęło się około 4 nad ranem, kiedy odeszły mi wody, a w południe Zosia była już z nami. Cała i zdrowa, 9 punktów w pierwszych 5 minutach, pełne 10 po 10 minutach. Tego uczucia, kiedy położna położyła mi ją na piersi, nie da się z niczym porównać, nie będę nawet próbowała...

Dziecko wszystko w życiu zmienia, przewartościowuje się, zmienia priorytety, dodaje radości i trosk. Macierzyństwo jest piękne, choć czasami bardzo trudne. Nie powiem, żebym była idealną matką, nie wiem czy takie w ogóle istnieją, ale staram się. Z dnia na dzień jest coraz lepiej, chociaż nadal bywają dni czy noce, kiedy ledwo starcza sił i cierpliwości. Takie życie :)

A Zosia przez ten rok z zupełnie nieporadnego stworzonka, które tylko jadło, spało i brudziło pieluszki, przemieniła się z małą, samodzielną istotkę z chrakterem! Prawie chodzi (leniwa jest, stabilna bardzo, ale woli nadal ciągać mamę i tatę za palec), mówi "mama", "tata", "Zosia", "Piper", "tak", "nie". Pokazuje paluszkiem, że chce pić, że chce jeść. Parówkę pokrojoną w małe cząstki pięknie sama zjada widelcem (nabija kawałeczki i wkłada do buzi), gryzie, przeżuwa. Głaszcze psa. Przytula się i daje buzi. Kiedy coś jest gorące i nie może tego dotykać, pokazuje paluszkiem i mówi "si!". Jeśli jest zmęczona i pytam, czy chce "aaa!", odpowiada "aaa!'. Na pytanie "Jak robi krówka?", odpowiada "Muuu!", piesek to "au!au!", a małpka "a! a! a!". Pokazuje oczko, nosek, pępuszek, a na obrazkach psa, kaczkę, krowę :) Tańczy i śpiewa, klaszcze. Potrafi przejść 2-3 metry, ale tylko jeśli jej się chce. To niewiarygodne ile zmian w tak małym cialku, w tak małej główce, tylko w ciągu roku! A ile jeszcze przed nami!

Zosieńko, życzę Ci, żebyś była radosnym, szczęśliwym dzieckiem. Żeby ani żadne choroby, ani smutki, się Ciebie nie czepiały :)

I dziękuję za życzenia w imieniu Zosi! :) Przekażę jej na pewno, a od niej Wam przesyłam slodkie, mokre buziaki! :)  

12:59, zaba791 , Zosia
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Dziś Zosia po raz pierwszy została sama w żłobku. Wykorzystałam moment, kiedy zaaferowana nowym miejscem, dziećmi i zabawkami nie zwracała na mnie uwagi, i wyszłam. Stałam jeszcze chwilę patrząc, czy nie zacznie płakać, żeby w razie czego ją przytulić, ale nie płakała. Za to ja prawie się popłakałam. W domu sniadanie, szybko odkurzę podłogi i będę biegła po mojego skarba. Ciekawa jestem jak sobie poradziła tego pierwszzego dnia. Fajna sprawa, takie oswajanie dziecka z nową sytuacją i miejscem. Godzina dziennie, przez dwa tygodnie, przyzwyczai się, że mama zawsze po nią wraca, więc kiedy będzie musiała zostać cały dzień, a to już za dwa tygodnie, powinno być łatwiej. Ech... Jak ten czas szybko leci! Jutro Zosia skończy roczek, tak niesamowicie zmieniła nasze życie, tak bardzo się zmieniła, a teraz jeszcze żłobek.... Niewiarygodne, jak bardzo dzieci zmieniają nasze życie, ile uczuć wprowadzają, emocji. Jak życie nabiera innej wartości... Dobrze, odkurzyć i po mojego szkraba!
10:58, zaba791 , Zosia
Link Komentarze (3) »
niedziela, 28 grudnia 2008

Każde dziecko od początku ma jakiś swój charakter - jedno jest spokojne, inne niekoniecznie, radosne albo naburmuszone, płacze z byle powodu, albo nie płacze prawie w ogóle. Jak do tej pory Zosia była radosnym dzieckiem, które płakało tylko z konkretnego powodu - uderzyła się, coś ją bolało. Niestety, jak każde dziecko jest bardzo spostrzegawcza i szybko się uczy, nie zawsze tego, czego bym sobie życzyła...

Monika, opiekunka Zosi, urodziła Olę, ich drugą córeczkę, kiedy pierwsza miała chyba 13 lat. Duża różnica wieku, więc siłą rzeczy Ola jest trochę rozpieszczona. Nie mi oceniać metody wychowawcze ani wymądrzać się, dośc że po prostu przeraża mnie zachowanie małej... W sumie nie interesowałabym się tym tak bardzo, gdyby nie to, że właśnie Zosia się od niej uczy... Zaczyna się więc płacz - szantaż na wszystko, co jej się nie podoba, histeria, wymuszanie krzykiem, złość... Zdaję sobie sprawę, że na pewno część z tego Zosia pokazywałaby i bez nauki od drugiego dziecka, ale widzę podobieństwa w niektórych zachowaniach i bardzo mi się to nie podoba. Boję się też, że ciężko będzie mi ją tego oduczyć, bo to jednak Monika i Ola spędzają z Zosią więcej czasu, niż ja... Na histerię i krzyki staram się nie reagować, albo tłumaczyć spokojnie, że tak nie wolno, to nie działa na mnie. Jednak czy działa to na małą? Nie krytykuję Moniki, bo jestem zadowolona z jej opieki nad Zosią, mała ją po prostu uwielbia, nie wtrącam się też w jej metody wychowawczze jeśli chodzi o Olę, ale martwi mnie trochę, że moje radosne, grzeczne dziecko, staje się czasami diabełkiem, z całkiem dużymi różkami... Pocieszam się tylko tym, że za niewiele ponad 5 miesięcy znów będę w domu i będę wychowywała Zosię według własnego uznania. Nie będzie jednak łatwo z dwójką dzieci, jeśli różki Zosi jeszcze urosną...

Mój skarb stawia swoje pierwsze kroki. Nie są to już tylko pojedyncze kroczki w kierunku mamy albo taty, ale potrafi stanąć na środku pokoju, zastanowić się chwilę i ruszyć przed siebie. Ostatnio szła tak dopóty, dopóki nóżki jej się nie skończyły, czyli przeszła około 2 - 3 metrów. Kupiliśmy jej wczoraj pierwsze buciki. Czy buty dla dzieci muszą być takie drogie?? Takie to tycie, takie maleńkie, a cena jak za buty dla dorosłego... A przecież muszę jej kupić porządne buciki, zeby nie wykoslawić stópek. Producenci doskonale zdają sobie w tego sprawę...

A my powoli zastanawiamy się nad zmianami w pokoju Zosi, który za niecałe pół roku będzie musiał przyjąć jeszcze jednego lokatora... Na razie mam pomysł na białe meble i dużo kolorowych dodatków - poduszek, obrazków, kocyków, zabawek itd. Biel przełamana żywymi kolorami. Kocur stwierdził, że on sie nie włącza, bo ja i tak przecież zrobię po swojemu... Niezupełnie, jeśli pojedziemy po meble i on powie, że czegoś nie kupimy, to nie kupię przecież... Jak to sama przewiozę do domu, a potem wniosę na piętro?? Ze złożeniem jeszcze bym sobie poradziła, jakieś zdolności manualne w końcu mam... W każdym razie taki jest pomysł na dzisiaj, zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce...

Kiedy minęły te święta? Jak co roku, tyle się czeka na te kilka dni, tyle przygotowań, a potem nie wiadomo kiedy jest już styczeń... luty... A ja pojutrze do pracy :( Dobrze mi w domu, nie chcę nigdzie jechać rano... :(

14:37, zaba791 , Zosia
Link Komentarze (4) »
niedziela, 24 sierpnia 2008
Zosi przebił się pierwszy ząbek! :) Aż się wzruszyłam...
22:16, zaba791 , Zosia
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 28 lipca 2008

Zosia jest bardzo żywym i radosnym dzieckiem. Patrzymy na nią czasami z Kocurem i zastanawiamy się skąd w niej tyle energii, skąd tyle radości? A przecież to takie proste! Pomimo spięć czy kłótni, które są normalne w każdym związku, tworzymy ciepły dom, kochamy się i kochamy ją. Kocur powiedział dzisiaj, że Zosię kocha bardziej niż mnie :) Inaczej, poprawił się. Jednak chyba kocha ją bardziej, jeśli można w jakiś sposób odmierzyć siłę uczuć. Dziecko to czuje. Jest u siebie, w otoczeniu rodziców, którzy nie mogą się nią nacieszyć, dookoła biega pies, którego może ciągnąć za uszy, a w rewanżu dostaje liźnięcie a to w buzię (nie pozwalamy Piper na to, ale nie zawsze się uda :), a to w rączkę czy stópkę. Poza tym każda nowa twarz, jaka pojawia się w zasięgu wzroku jest miła, przyjazna i uśmiechnięta. I jak tu nie być szczęśliwym dzieckiem? Najważniejsze jest to, że jest zdrowa, a drobne dolegliwości typu ból brzuszka, szybko mijają.

Ostatnie dwa dni spędziliśmy aktywnie - najpierw morze, dzisiaj jezioro. Dużo świeżego powietrza, dużo słońca, prawdziwe lato. Przez te dwa dni Zosia malo spała w ciągu dnia - normalnie śpi po 2 godziny dwa razy dziennie, teraz łącznie spała może ze dwie, albo mniej. A mimo to wieczorem, po radosnym plumkaniu w wannie, po karmieniu i czułościach, przez pół godziny dokazywała w łóżeczku, aż padała zmęczona. Jest tak rozkoszna, że można by ją zjeść! :)

Wczoraj rano kiedy oboje z Kocurem próbowaliśmy ukraść jeszcze trochę snu, a mała leżała między nami w łóżku (z założenia miała jeszcze spać), zrobiła kupkę. I zamiast się rozpłakać albo nakrzyczeć na rodziców, że pielucha brudna, wybrała inna formę obudzenia mamy - zaczęła mnie całować po buzi, aż się obudziłam. Calowanie Zosi polega na przykładaniu otwartego, obślinionego pyszczka do mojej buzi, ze wskazaniem na usta. To drugi raz, kiedy mnie tak bardzo zaskakuje rano :) Uwielbiam takie przebudzenia :)

22:43, zaba791 , Zosia
Link Komentarze (8) »
piątek, 23 maja 2008

Chyba nie zdawałam sobie sprawy jaka to fantastyczna rzecz, aż do teraz. Po wizycie u lekarza zaczęliśmy jednak dokarmiać Zosię, bo stanowczo za mało przybrała na wadze przez miesiąc. Problemów z tym co niemiara, bo mmała po prostu nie chce jeść modyfikowanego mleka. Woli mamy i już. Nie daje się nawet nabrać na mieszankę niemal pół na pół. Jednak chodzi mi o uczucie, kiedy trzymam maleńką przy piersi, czuję jej ciepło, słyszę miarowy oddech, ona maleńkimi łapkami obejmuje moją pierś... Tego nie da się z niczym porównać. Nie rezygnujemy wcale z karmienia piersią, ale będziemy powoli przyzwyczajać małą do innego mleka. Spróbuję najpierw mieszać z własnym pokarmem, powoli dodamy też kaszkę ryżową. Mam nadzieję, że w końcu się przekona albo przyzwyczai i każde karmienie nie będzie się kończyło jak dziś - wielkim pawiem. Wypiła może 30 ml, ale zaraz wszystko zwymiotowała. Skończyło się na cycu.

Wizyta u lekarza okazała się konieczna. Zosia ma zapalenie oskrzeli. Jestesm trochę przerażona, ale dobrze, że wiemy co jest i jak z tym walczyć. Dostała oczywiście anytbiotyk, dobrze, że akurat to je ze smakiem. Nosek płuczemy roztworem soli morskiej (gotowa w spray'u). Pomimo choroby mała wesoła i ciekawska jak zawsze. Nawet pani doktor zauważyła, że jest niesamowicie silna i nic dziwnego, że nie podoba jej się już na pleckach - w pozycji pionowej albo siedzącej ma lepsze pole widzenia. Chora, chuda, ale silna bardzo. Skąd ten mały szkrab to ma? :) Poza tym usłyszeliśmy też pochwałę za dbanie o jej skórę, co przy atopowym zapaleniu skóry nie jest takie proste. Koleżanka przywiozła mi z Polski maść cholesterolową i wreszcie Zosia ma głądziutką skórę wszędzie, nawet na nóżkach, z którymi do tej pory był problem.

Teraz po przygodach z butelką i sztucznym mlekiem mała powoli usypia w swoim łóżeczku, a ja czekam aż zaśnie, żeby też znów się położyć. Kocur smacznie chrapie, nawet płacz małej przy butelce go nie obudził :) Twardy ma sen, nie ma co... Ale po 6 wstaje do pracy, więc nie mam sumienia zrywać go w nocy. Ja przynajmniej mogę się wyspać. Ooo, cisza, może zabawa misiem i rączkami zmęczyła maleństwo i śpi? Tak, usnęła, ja też więc wracam do cieplutkiego łóżka, przytulić się do męża. Miłego dnia! Dla mnie rozpocznie się za kilka godzin dopiero :)

06:34, zaba791 , Zosia
Link Komentarze (6) »
czwartek, 22 maja 2008

Dzwoniłam do pani doktor, ze względu na kaszel kazała dzisiaj przyjechać. Zapakuję więc małą do samochodu popołudniu i pojedziemy do przychodni, zgarniając po drodze Kocura z pracy. Mam nadzieję, że pani doktor szybko coś poradzi i maleńka przestanie się męczyć. Dzisiejszy poranek spędziłyśmy w łóżku, otulone kołdrą. Mała coraz niechętniej już leży na pleckach, kładę ją na brzuszku albo trzymam na rękach, siłuje się też już z siadaniem. Wiem, że to bardzo wcześnie, ma jeszcze słaby kręgosłup, ale ewidentnie odpowiada jej pozycja siedząca. Staram się więc przynajmniej jakoś podtrzymywać jej kręgosłup, nie obciążać go za bardzo. Ciekawe jajo, musi się rozglądać, a na plecach mało widać :)

Pogoda paskudna - pada, szaro, zimno, OKROPIEŃSTWO. Czyżby lato, podobnie jak w ubiegłym roku, już się skończyło??

Chyba z nerwów zaczyna mnie migrena łapać :( głowa boli potwornie, ale to jeszcze nie jest ten ból. Wzięłam dwa paracetamole, chociaż mało pomagają, ale może pomogą choć trochę. Do tego pokłóciłam się z Kocurem - obwiniamy się nawzajem o przeziębienie Zośki, jakby to coś dało dobrego... Ech, mówiłam, ze co się polepszy, to się pop...suje. :(

13:00, zaba791 , Zosia
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4