Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Kategorie: Wszystkie | Marysia | Muzyka | Zosia | Zosia i Marysia | inne | podróże | zdjęcia | życie
RSS

życie

wtorek, 01 lutego 2011

Pewnie zadziwię Was wpisem po tak długim milczeniu. Ale tak na chwilkę postanowiłam zajrzeć na znajome blogi, więc przy okazji i ode mnie parę słów.

Decyzja podjęta. WRACAMY DO POLSKI.

Nie wiem jeszcze dokładnie kiedy, prawdopodobnie najpóźniej do końca sierpnia. Czekam na decyzję w pracy co i jak ze zwolnieniami grupowymi. Będą prawdopodobnie dobrowolne zwolnienia, na które mam zamiar się załapać. A że nie lubię bezczynności, za tydzień lecę do Polski na pierwsze trzy rozmowy kwalifikacyjne. Trzymajcie kciuki! Szczególnie dwóch potencjalnych pracodawców wydaje się naprawdę interesująych (jeden na pewno będzie mógł spełnić moje oczekiwania finansowe, o ile się oczywiście spodobam). Powiem tylko tyle, że to dwa duże banki, ciekawa praca, interesujący pakiet. Zobaczymy.

A w tzw. międzyczasie moja Zosia skończyła 3 latka! Kiedy to zleciało?! Zosia to już duża, mądra i kochana dziewczynka. Marysia podobnie - rozumie wszystko co się do niej mówi, pokazuje wszystkie części ciała, zwierzątka itd. Tylko mówić jeszcze nie chce. Zosia nawija jak najęta!

Nie obiecuję, że wrócę do pisania. Życie pomiędzy pracą a domem, z chęcią "wykrojenia" chwili czasu na siłownię czy weekendowe spotkania ze znajomymi zostawia mi małe pole do popisu. Jednak chciałam Wam dać znać o dużych zmianach, które po raz kolejny czekają nas w życiu. Jeśli jeszcze czasami tu zaglądacie. Acha, przeprowadzamy się nie do Warszawy, ale do ... Gdańska :)

Doberj nocy!

piątek, 17 września 2010
Ja po prostu nei mam czasu! Rano biegiem prysznic, kawa, bajgel z miodem, makijaż (5 minut) i chociaz chwila z dziewczynkami. Potem do pracy. W pracy ostatnio nie mam czasu po tyłku się podrapać - coraz więcej wymagają, a ja ambitnie się nie daję i daję radę. Potem do domu, dziewczynki, kąpiel, spać i 2-3 razy w tygodniu siłownia. W weekend sprzątanie, dziewczynki, czasami gdzieś wyskoczymy. I tyle.
niedziela, 04 lipca 2010
Sprzedaliśmy samochód! Szkoda trochę było, ale siła wyższa. Dzięki temu pojawiły się pieniądze, które mogliśmy tak po prostu wydać. Wybraliśmy się więc do centrum Dublina na małe zakupy.
czwartek, 01 lipca 2010
Takie ciepłe lato mieliśmy na wyspie ostatnio 4 lata temu. Jest bosko - jesli pada, to tylko przez chwilę orzeźwiający deszczyk. Jeśli wieje, to bryza przyjemnie chłodząca rozgrzaną skórę. I słońca tyle!
środa, 23 czerwca 2010
W ciekawych czasach przyszło nam żyć... W pracy mieliśmy dziś pogadankę na temat naszego bezpieczeństwa, ze względu na udane porwanie jednego z pracowników mojego banku i próbę drugiego.
czwartek, 17 czerwca 2010
A nikt przecież nie wyjechał. Zosia ma ostre zapalenie krtani, wydaje z siebie tylko bardzo ciche, pojedyncze dźwięki. Cicho więc jak nie u nas. A wszystko zaczęło się ode mnie - przywlokłam jakiegoś paskudnego wirusa z pracy, rozłożyło mnie w sobotę. I trzyma do dzisiaj.
czwartek, 27 maja 2010

Zdałąm kolejny egzamin! Dziś dostałam wyniki. Tak więc moja kolekcja uprawnień, w której mam już kredyty hipoteczne, doradztwo finansowe ogólnie (nawet mi się właśnie śliczne wizytówki w pracy drukują z dumnym tytułem "Qualified Financial Advisor"), a teraz doszły jeszcze ubezpieczenia. A apetyt rośnie w miarę jedzenia! :) Niestety na razie mój pracodawca nie finansuje studiów oprócz tych wymaganych regulacjami (które ja już mam), więc University Diploma in Financial Services musi na razie poczekać :( Aż przestaną koszty ciąć. Nic, pożyjemy, zobaczymy!

Żyjemy i mamy się dobrze. Kocur radzi sobie z dziewczynkami, z obowiązkami domowymi muszę niestety trochę pomóc, ale nie ma tragedii. Dzieczynki chyba też dają radę z tatą. Ja w pracy urwanie głowy.
wtorek, 11 maja 2010
Ze względu na kryzys i to, jak bardzo dotknął on również bank, w którym pracuję, od jakiegoś czasu do odwołania nie ma oficjalnych awansów ani podwyżek. Ludzie jednak zmieniają zakres swoich obowiązków, jest dużo rotacji, tak więc nieoficjalne awanse są. I właśnie mnie awansowali :)
czwartek, 06 maja 2010
Dzień mija za dniem i tylko po postępach rozwojowych dziewczynek widzę, jak szybko mija czas. Ciągle jescze nie wypracowałam swojego rytmu, układu dni pomiędzy domem a pracą. Ciągle jeszcze planuję zrobić dużo więcej niż robię potem w rzeczywistości. Ale nawet nie jest mi z tym tak źle.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23