Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Kategorie: Wszystkie | Marysia | Muzyka | Zosia | Zosia i Marysia | inne | podróże | zdjęcia | życie
RSS
środa, 21 kwietnia 2010
No i stało się. Budzik zadzwonił o 6:45. Prysznic, suszenie włosów, wbicie się w firmowy uniform (spódniczka, koszula, sweterek) i o 7:02 byłam prawie gotowa. Jeszcze tylko makijaż i szpilki i Kocurowi trochę szczęka opadła. Dawno nie widział mnie w spódniczce i szpilkach, docenił więc moje poty z siłowni.
poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Hipnotyzujący kawałek. Sprawdzę co tam jeszcze ciekawego ma ten pan... Andy Korg "I want you".

piątek, 16 kwietnia 2010

Mężczyzno!

Jeśli kobieta o innej kobiecie powie "Super wygląda! Aż niemal chuda jest!" (podkreślam: CHUDA - nie szczupła, drobna, ale CHUDA), a zaraz po tym na jednym wydechu zapyta: "Pewnie chciałbyś, żebym i ja tak wyglądała, co?", to istnieje tylko jedna poprawna odpowiedź. I nie jest nią na pewno: "No trochę mogłabys chudnąć... Byłaś na diecie, przerwałaś, potem ćwiczyłaś, też ci się odechciało, a teraz na siłowni to nie schudniesz, tylko mięśnie sobie wyrobisz". Zonk! To jest zła, a nawet bardzo zła odpowiedź. Jedyna poprawna brzmi: "Ależ kochanie! Bardzo mi się podobasz! Jesteś bardzo seksowna, te twoje krągłości są bardzo apetyczne. Jeżeli ty się źle czujesz, to poćwiczysz jeszcze trochę i schudniesz jeszcze więcej. Ale masz dwoje dzieci, młodsze ma dopiero 10 miesięcy, więc spokojnie, niedługo będziesz wyglądać jeszcze lepiej niż przed ciążą. Dla mnie zresztą i tak liczy się głównie twój seksowny umysł."

Ucz się mężczyzno, nigdy nie jest za późno na naukę. A jakie z niej korzyści!

15:26, zaba791
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
Zbiegi okoliczności, przypadki, te radosne i te tragiczne. Wszystko gdzieś prowadzi, wszystko ma sens. Nawet jeśli boli.
czwartek, 08 kwietnia 2010
To dla tych, których martwi moja nieobecność tutaj :) Wszystko jest dobrze. Po prostu wiosna przyszła, więc robię wiele rzeczy, a na bloga potem czasu ani siły już nie starcza.
środa, 31 marca 2010

Niepewnie, powoli i nieśmiało odradza się we mnie uczucie, którego dawno nie było... Przytłoczone codziennością, zmęczeniem, problemami. Kiedyś zakochiwałam się w nim ciagle od nowa. Często. Dawno już tego nie czułam. Ale chyba... znów...

 

piątek, 26 marca 2010

I stuknęło mi 31! :)

czwartek, 25 marca 2010

Nigdy nie zapomnę zapachu lasu latem. Lasu nad jeziorem. I tego podekscytowania, kiedy było sie już tuż tuż, prawie już nad jeziorem, i słychać było głosy, śmiechy, plusk wody, i czuć było ten specyficzny zapach czystego, mazurskiego jeziora. Ciepłe letnie wieczory, przed domem, albo na tarasie z tyłu domu. Lub jeszcze wcześniej, kiedy byłam małą dziewczynką - ognisko nad jeziorem, na obozie harcerskim. Mój dziadek przyjaźnił się z harcmistrzem, kiedy tylko obóz się rozbijał, dostawaliśmy zaproszenie na ognisko. Pierwsze z nich musiały być jeszcze w latach 80-tych, bo pamiętam śpiewanie "Zielona wrona" albo "Obława" cicho, po wcześniejszym sprawdzeniu okolicznych krzyaków, czy nikt się w nich nie czai. Harcerski chrzest? Wyganiano nas na "wysepkę", za krzaki, bo harcerze, dorosłe już przecież chłopaki prawie, musieli wykapać się nago w jeziorze. Troche udało się czasami podejrzeć! Powroty z tych ognisk, późno w nocy, ciemno, las pełen nieznanych trzasków, dźwięków. I ta ciemność, prawdziwa ciemność, w środku nocy, w środku lasu. Rodzice szli za nami, ale my (moje siostry i ja) i tak potwornie się bałyśmy.

Wiosna, topniejący śnieg, wróble skaczące dookoła i ćwierkające, że idzie ciepło. Pierwszy dzień wiosny. Moje pierwsze i jedyne chyba wagary! (Madziu, pamiętasz, jak potem linijka po łapkach odstałyśmy?) Pierwsze miłości, czasami tak głupie! I bieganie za chłopakiem wszędzie, ciągle i do upadłego, żeby pokazać mu jak bardzo mi się podoba. Jakie to idiotyczne było! Na szczęście dwie nas takie mądre było :) Przylaszczki i pierwiosnki zbierane w lesie, gdzieś na początku kwietnia, na imieninach babci. Zjeżdżała się wtedy cała rodzina, wszyscy lubiani i nie lubiani wujkowie, ciocie. Po obiedzie panowie zasiadali do kart, panie do ploteczek, a dzieci, których nie było wcale dużo, mogły sobie połazić. Las był 10 minut drogi od domu babci, więc spacer w sam raz. Nikt się wtedy nie bał pedofilów, porwań, zaginięć.

Zima i mróz szczypiący w policzki. Iglo ulepione na podwórku, zjeżdżanie na sankach po naszej ulicy, a potem gorąca herbata z cytryną. I czosnek, fuj! Oczekiwanie na święta, ubieranie choinki, pasterka. I kwiaty mrozu na szybie.

Przełom lata i jesieni, koniec sierpnia. Wieczory nie sa już wtedy takie ciepłe, szpaki zaczynaja paskudnie krakać, w powietrzu czuć już jesień. Zapach nowych książek do szkoły, okładanie zeszytów, zapach i sztywność nowego plecaka. Z niecierpliwością czekałam na wrzesień. (byłam wzorową uczennicą i dwa miesiące wakacji w zupełności mi wystarczały, lubiłam szkołę). Jesienią odgłos deszczu padającego na dach pod moim oknem. Uderzającego w szybę.

Tyle tych wspomnień z mojego małego, sennego miasteczka. Piękne dzieciństwo, pełne smaków, zapachów, dźwięków. I tak czasami sobie myślę, że moje dzieci nie będą tego znały. Niektórych osób, miejsc, rzeczy już nie ma. Na inne nie można już tak lekko pozwalać. Mieszkamy daleko stamtąd. I smutno mi. A potem myślę sobie, że one są odrębnymi jednostkami, ludźmi. Stworzą własne wspomnienia, beda miały swoje smaki i zapachy. Mam nadzieję, że ten najważniejszy, to będzie zapach ich domu.

Coś tam łapię, w końcu przez rok męczyłam, się z buzią w ciup i różnymi łamańcami języka. Nawet te kilka słów śpiewanych razem z Dalidą (choć spiewam też kiepsko) brzmi tak seksownie! Ghrrr... A głos Alain Delon, kolana miękną!

Proszę Państwa, oto piosenka o tym, żeby przestał tylko gadać i przynosić czekoladki ;)

"Paroles, paroles" Dalida i Alain Delon

 

Wróciłyśmy właśnie od S. Tyle razy już odwoływałam naszą wizytę, że w końcu trzeba było jechać, pomimo przeziębienia dziewczynek. Im się nie pogorszy, mam nadzieję, że S albo Janka nie zaraziły. Zosia od dwóch dni już chodziła radosna, że do Janka pojedziemy i do cioci, która ma "baby" w brzuszku. A dziś przypomniała sobie jeszcze, że tam są koty! Nieźle kojarzy mała :)