Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Kategorie: Wszystkie | Marysia | Muzyka | Zosia | Zosia i Marysia | inne | podróże | zdjęcia | życie
RSS
wtorek, 11 maja 2010
Ze względu na kryzys i to, jak bardzo dotknął on również bank, w którym pracuję, od jakiegoś czasu do odwołania nie ma oficjalnych awansów ani podwyżek. Ludzie jednak zmieniają zakres swoich obowiązków, jest dużo rotacji, tak więc nieoficjalne awanse są. I właśnie mnie awansowali :)
poniedziałek, 10 maja 2010

Bardzo samodzielne nam dziecko rośnie. Ubiera się już sama - skarpetki, majteczki, bluzezka, spodnie, czasami trzeba pomóc z zaplątanym rękawem. Zęby myje sama, je sama, jeszcze czasami Marysię próbuje karmić. Wyciera sobie nosek, rączki, myje rączki sama. Dzielna dziewczynka jest. Któregoś wieczoru położyliśmy ją spać, jak zwykle w pieluszce (a'propos, Zosi pieluchę zakładamy tylko na noc - znacie jakieś dobre sposoby, żeby i tego ją oduczyć? i kiedy powinno się to robić?). No i tak się złożyło, że po chwili pielucha była brudna. No i nasze dzielne, samodzielne dziecko, postanowiło samo sobie zmienić tę pieluchę... Kiedy Kocur wszedł do pokju, stała ze zdziwioną miną, chyba jednak mocno zniesmaczona tym, jak była... umazana, najgorzej z rączkami było. Ja przepraszam za dosadność, ale jak już niesmak ustąpił, hisotria całkiem nawet zabawna. Nasza mała Zosia - samosia :)

piątek, 07 maja 2010
Nie interesuję się kampanią wyborczą w Wielkiej Brytanii, ale chcąc nie chcąc oglądając podczas wysiłku na stepperze w siłowni wiadomości (bez dźwięku), naoglądałam się tych kandydatów na premiera. I naszła mnie taka refleksja: jacy oni ładni!
czwartek, 06 maja 2010
Dzień mija za dniem i tylko po postępach rozwojowych dziewczynek widzę, jak szybko mija czas. Ciągle jescze nie wypracowałam swojego rytmu, układu dni pomiędzy domem a pracą. Ciągle jeszcze planuję zrobić dużo więcej niż robię potem w rzeczywistości. Ale nawet nie jest mi z tym tak źle.
wtorek, 27 kwietnia 2010
Bilety kupione dawno, chwaliłam się Wam przecież, a nadal nie wiemy gdzie się zatrzymamy, ile będzie to kosztowało i dlaczego tak drogo. Trochę się tym martwiłam, koleżanka Włoszka, która obiecała pomóc nagle zamilkła i nie daje znaku życia.
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Jechałam dziś do pracy, na uszach muzyka (jak ja dawno nie słuchałam tak muzyki! przy dzieciach trzeba słyszec co dzieje się dookoła), słońce za oknem, ciepło, zielono, różowo - białe drzewa. Taka byłam szczęśliwa! Wróćiłam do świata żywych.
piątek, 23 kwietnia 2010

Tak mnie jeszcze naszło... To z jego ostatniej płyty, bardzo dobrej moim skromnym zdaniem. Wspominałam już kiedyś o Nicola Conte. "Like leaves in the wind" - rytmiczny, acis jazzowy utwór, do którego pasuje kieliszek czerwonego wina i papieros (niestety nie dla mnie :( ). A teledysk jak zawsze z klasą :)

 p.s. Nicola Conte, to ten pan grający na gitarze :) Musicie przyznać, że sporo ma uroku :)

Od wielu lat ten utwór jest w czołówce moich ulubionych "pościelowych" piosenek. Nie wiem czy sekret tkwi w zmysłowych, głebokich głosach tych panów, czy może w rytmie, który brzmi jak bicie serca, czy w tekście albo melodii. W każdym razie nieustannie mnie zachwyca i wprowadz w bardzo romantyczny nastrój... :)

Quincy Jones (plus kilku innych panów, w tym oczywiście Barry White) "Secret garden"

 

Marysia pełna siły i radosna, jakby żadnego zapalenia oskrzeli nie miała. Apetyt też dopisuje. Dzisiaj zrobiłam taki obiad, że wszyscy mogliśmy się najeść: łosoś, ziemniaczki i warzywka ugotowane na parze. Marysia dostała wszystko rozmemłane blenderem i jeszcze chyba nie widziałam, żeby coś tak pałaszowała (do tej pory obiadki dawałam jej ze słoiczka, teraz staram się gotować sama). Zosia zjadła prawie cały kawał ryby, gorzej z warzywkami. Tata spałaszował wszystko. Ja tylko łososia, bo przez kilka następnych dni znów na diecie - jak zgubię gdzieś z 5 kg, to będę już bardzo szczęśliwa i będę mogła już tylko i wyłacznie basenować się i siłować :) Obiadek więc udany.
czwartek, 22 kwietnia 2010
Wczoraj cały dzień Marysia była marudna. Mysleliśmy oboje, że za mamą tak tęskniła. Wieczorem pojawiła się temperatura, 38,1 stopnia. Dostała Nurofen, spała z nami, niespokojnie, ale przespała całą noc, z przerwą na picie około 5 rano.
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42