Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Kategorie: Wszystkie | Marysia | Muzyka | Zosia | Zosia i Marysia | inne | podróże | zdjęcia | życie
RSS
sobota, 31 października 2009

Chciałam tylko przejrzeć co wspomnieć w kolejnym wpisie z tej serii, kiedy wpadło mi przez przypadek to video. Rok 1993, koncert "Bez prądu" Republiki. I nagle Grzegorz Ciechowski zapowiada nie znaną szerzej Kayah, która do tej pory śpiewala głównie w chórkach. Oddaje jej scenę, mikrofon i pozwala zaśpiewać jedną z moich jej ulubionych piosenek. Pięknie, przejmująco, jazzująco... "Mówili o mnie" Kayah.

 

Tym razem utwór, którym zaraziła mnie moja siostra: "Wild horses" wykonują Alicia Keys i Adam Levine. Oryginał to oczywiście The Rolling Stones, zupełnie inny klimat, ale ta wersja też ciekawa. Choć... chyba brakuje mi trochę pazura. W każdym razie w sam raz na dobranoc :)

 

czwartek, 29 października 2009

O tym, że Zosia lubi zasypiać w różnych ciekawych miejscach już pisałam i dokumentowałam to zdjęciami. Dziś kolejne z tej serii. Odkąd przestała spać w ciągu dnia, wieczorem zasypia w ekspresowym tempie. Ostatnio w takiej oto pozycji: kiedy ja karmię Marysię, Zosia wdrapuje mi się na kolana, kładzie się na chwilkę i... zasypia. Kiedy zrobiła tak pierwszy raz, Kocura akurat nie było w domu i nie wiedziałam jak mam ją zdjąć. Musiałam delikatnie położyć Manię na podłodze, a śpiącą królewnę przełożyć do łóżka.

A to dwie siostrzyczki :) Zosia naprawdę pięknie potrafi się opiekować Manią, bawić z nią, uspokajać, tylić i całować. Kochana siostra :)

 

 

środa, 28 października 2009
Pisałam już o małżeństwie M i S, z dwójką chłopców niewiele starszych od Zosi. Dziwiły mnie ich zabiegi, żeby się spotkać, jej odwiedziny srednio raz w tygodniu. Wiem już skąd to się bierze...
piątek, 23 października 2009
12-go lutego Kocur złożył wniosek o 'jobseeker allowance' - taka irlandzka kuroniówka, jednak ze względu na brak ilości wymaganych składek zapłaconych w okresie kiedy pracował, nie przyznawana automatycznie, tylko 'uznaniowo", w zależności od sytuacji danej osoby. Dziś jest 23 października i decyzji w tej sprawie nie ma. Jednak wiem już, że będzie wreszcie w przyszłym tygodniu.
czwartek, 22 października 2009
Kocur pracuje. Ja całe dnie sama z dwoma diablicami. Obie mi ząbkują, do tego Zosia obraziła się na drzemkę w ciągu dnia. Możecie sobie tylko wyobrazić jak wygląda mój dzień... Dziś jakoś udało mi się nawet podłogi posprzątać i wyprasować, a w dodatku nawet na spacerze byłyśmy, choć padało co chwila. A teraz... błoga cisza!
środa, 21 października 2009

Serię moich ulubionych utworów MTV Unplugged zacznę od Kasi Nosowskiej i Agnieszki Chylińskiej z "Angeline". Przyznam ze wstydem, że nie słyszałam nigdy wcześniej tego utworu, oryginał śpiewała chyba PJ Harvey. Odpłynęłam, kiedy usłyszałam ten duet. Nosowka - ndal niespokojny duch, sama zresztą mówi (m.in. w ostatnim wywiadzie w "TS"), że ciągle jeszcze nie doszła ze sobą do ładu. W tym "bałaganie w głowie" powstają różne piękne teksty. A Chylińska? Zarzuca się jej ostatnio komercję, ludzie ręce załamują nad jej najnowszym singlem, nie będę się wdawać teraz w tę dyskusję. W tym utworze pokazała klasę. Taką Chylińską uwielbiają wszyscy.

 

Uwielbiam dźwięk kawy zalewanej w kubku. Kawa rozpuszczalna syczy lekko, kawa mielona wydaje taki miękki, puszysty dźwięk. Ta druga kojarzy mi się z dzieciństwem, taką kawę "po turecku" pili moi rodzice. Teraz wszyscy piją rozpuszczalną. W sobotę lubię dźwięk pracującej pralki i zmywarki - to zapowiedź porządku, śweżego, pachnącego prania, ale też przyjemnego wieczoru w wysprzątanym domu. Niedzielny wieczór to często dźwięk nagranego żelazka buchającego parą. Buch! Psssy!... Kostka lodu w szklance zalana zimnym napojem, najlepiej gazowanym. Kiedy lód pęka i dźwięk odbija się od szkła, a napój syczy... Korek wyjmowany z butelki wina, wprawną ręką kelnera. Pyk! Albo szampan, prefesjonalnie otwierany powinien też tylko zasyczeć, wcale nie musi glośno strzelać. Uspokajający szum morza, spokojneg, kiedy fale delikatnie muskają piaszczysty brzeg, albo rozszalałego w sztormie, kiedy z hukiem uderzają o siebie. Plusk wody w górskim strumieniu, obmywającej kamienie, przepływającej wartko w dół i w dół. Jednostajny huk wody spadającej nagle w dół w wodospadzie. Woda, którą nalewam do wanny, żeby wziąć relaksującą kąpiel w pianie, z muzyką, w świetle świec.

I jaka to niby cicha woda, która tyle różnych dźwiękow wydaje?

17:38, zaba791
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 19 października 2009
Wobec potężnego kryzysu i rosnącego deficytu budżetowego (gdyby państwo irlandzkie było firmą, musiałoby ogłosić upadłość) oraz obciążania podatników kolejnymi podatkami (np. od maja br. wprowadzono levy, czyli kolejne 2% od dochodu), wydawać by się mogło, że wszystkim żyje się źle. A to nieprawda. Szwecja jest państwem socjalnym? To jak nazwać Irlandię?
niedziela, 18 października 2009

Ta piosenka jest dobra na wszystko :) A szczególnie na wszelkie smutecznki. A jeśli smuteczków nie ma? Też jest dobra! Tańczymy sobie z Zosią w czerwieniach (czerowna bluzeczka, czerwona mini spódniczka w kratkę i czerwone trampki). Fajnie jest, fajna ta niedziela, prawda? :)

 
1 , 2