Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Kategorie: Wszystkie | Marysia | Muzyka | Zosia | Zosia i Marysia | inne | podróże | zdjęcia | życie
RSS
niedziela, 23 września 2007

Dzień jak każdy inny. Zaspany poranek w drodze do pracy. Tramwaj pełen zaspanych ludzi. Każdy zaglądał do swojego małego świata, starannie unikając wzrokiem innych. Za oknem spadające liście przeglądały się w zapłakanych kałużach. Pomimo tego spokoju i samotności w ludzkim tłoku, coś było inaczej, coś wybiło ją z letargu. Kilka kroków dalej stał chłopak. Intensywnie się w nią wpatrywał, aż poczuła, że zaczyna się czerwienić. Trwało to pewnie kilka chwil, minutę, może dwie, ale kiedy zrobił w jej kierunku krok, a potem następny, wiedziała, że nie będzie mogła nic zrobić, zareagować. Mogła tylko tak stać i patrzeć jak zbliżał się do niej powoli, przeciskając się między ludźmi. Kiedy był już tak blisko, że niemal czuła jego zapach, chciała, żeby był jeszcze bliżej, a jednocześnie się tego bała. Chyba wyczuł jej strach. Wykonał w jej kierunku ostatni krok i zdjął jej z ramienia włos. Nawet nie wiedziała, czy rzeczywiście tam był. Zdjął włos, odwrócił się i wysiadł na przystanku, na którym właśnie zatrzymał się tramwaj.

Nie pamiętam jego twarzy, nie pamiętam jaka to była linia tramwajowa, nie pamiętam co robiłam potem. Pamietam tylko to dziwne uczucie, że gdyby złapał mnie wtedy za rękę i wyprowadził z tramwaju, poszłabym za nim. Strasznie dawno to było...

00:51, zaba791 , inne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 września 2007
Mąż pojechał spotkać się z kumplami, rzadko to robi, więc niech mu będzie. Dzięki temu mam wieczór dla siebie. Znajomi wprawdzie zapraszają do siebie, ale chyba zajmę się dziś sobą. Szczególnie, że okropnie boli mnie kręgosłup (w krzyżu). Napisałam też dzisiaj egzamin, więc bez żadnych wyrzutów sumienia mogę czytać, oglądać telewizję, leżeć w wannie.
piątek, 21 września 2007
Nie, to nie jest żadne użalanie się nad sobą. To nie jest też szukanie zaprzeczenia, dopominanie się o komplementy. Wracałam przed chwilą samochodem do domu słuchając "na cały zycher" muzyki z lat 80-tych. Przy Katherina & The Waves "Walking on sunshine" doszłam do odkrywczych wniosków.
wtorek, 18 września 2007
Nieee, to nie my mamy, choć miło by było. To moje wrazenia z kolejnego tygodnia pracy w obsłudze klienta. Wrażenia mieszane, chociaż ciągle przeważają pozytywne.
niedziela, 16 września 2007
Niefajny. Bardzo lubię to słowo. Choć nie lubię tego, co ono opisuje. Mam niefajny humor. Niefajnie się czuję. Niezbyt to może poprawnie - i w sensie językowym, i tak po prostu - nie powinnam się tak czuć!
środa, 12 września 2007
W poniedziałek pojechaliśmy oglądać kolejne domy. Pierwszy był bardzo ładny, bardzo ładnie wykończony,po prostu kupić i wprowadzić się. Pojechaliśmy zobaczyć drugi. Wcześniej umówiliśmy się z Kocurem, że jeśli wejdziemy do domu i poczujemy się "u siebie", to go kupujemy. Jak tylko weszliśmy do tego domu, widziałam po minie Kocura, że to jest TO.
wtorek, 04 września 2007
Dwa tygodnie, 14 dni, nie liczę ile godzin - minęło jak z bicza trzasnął. Dziś tylko kilka zdjęć, nie mam weny twórczej, żeby opisywać słowami. Zdjęcia często mówią więcej. Tylko proszę nie doszukiwać się w nich chronologii, kilka jest zupełnie z innej bajki...