Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Kategorie: Wszystkie | Marysia | Muzyka | Zosia | Zosia i Marysia | inne | podróże | zdjęcia | życie
RSS
poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Ze strzępów radości powszednich los swój tkasz
z tęsknoty, otuchy, nadziei, układasz swój świat
w swym mieście, z domami bez pięter
grasz z czartem o niebo w tym piekle,
które Bóg, wyprawił nam.

Odpłynąć stąd chciałem na zawsze, w siną dal
gdzie życie jaśniejsze, bogatsze
ktoś chciałby mi dać,
Znikałem sto razy bez wieści
by wracać do srebrnej poezji
ciepła rąk i spojrzeń twych

Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
które bije, coraz prędzej, goręcej.
W zgryzocie pasma zbyt chudych dni
twe fortissimo serdeczne brzmi
głośniej wciąż, mocniej wciąż.

Gdy twarzy brak w czynach i słowach
ty masz twarz
Gdzie ścieżek splątanych bezdroża
ty drogę swą znasz
Ty zdołasz ból każdy pocieszyć
rozjaśnić odwieczny nasz przedświt
Ciepłem rąk i spojrzeń twych

Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
Twoje serce, co zagrzewa do walki o każdy dzień
Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
które bije coraz prędzej, goręcej...

W zgryzocie pasma zbyt chudych dni
twe fortissimo serdeczne brzmi
W dramacie samych najchudszych dni
Rzucasz mi w oczy łzy, gorzkie łzy,
szczęścia łzy, spełniasz sny

Nie chcę więcej, twoje serce do życia wystarczy
Twoje serce, co zagrzewa do walki, do walki, do walki
Twoje serce, które cierpi i kocha namiętnie,
Coraz prędzej przez łzy

 

P.S. Oryginalnie tekst napisany dla Krystyny Jandy i piosenka właśnie przez nią wykonywana. jednak to wersja Michala Bajora jest bardziej znana. I chyba piękniejsza.

Wiedziałam, że w końcu przyjdzie. Ostatnie miesiące stresów nam nie szczędziły, plus zmęczenie codziennymi obowiązkami, plus niezbyt dobra atmosfera między Kocurem i mną. Migrena. Przyszła w nocy, obudziła bólem, umierałam cały wczorajszy dzień. Ale to dobry znak.
piątek, 28 sierpnia 2009
Pod koniec maja był piękny, gorący weekend. Pojechaliśmy więc nad morze - Zosia, Kocur, ja z wielkim brzuchem i Piper. Cały dzień na plaży, zabawy w piasku, potem Zosia spała w namiocie. To był fajny weekend.
środa, 26 sierpnia 2009

Ten utwór miał zabrzmieć podczas naszego ślubu, kiedy Tata prowadził mnie do ołtarza. Niestety moi rodzice chcieli dobrze i bez uzgodnienia tego z nami zamówili wiolonczelistkę, która zagrała wprawdzie na żywo, ale zupełnie inną wersję. Jestem wdzięczna rodzicom, że się postarali, ale lepsze jest wrogiem dobrego - to TEN utwór miał zabrzmieć, to przy nim miałam kroczyć w kierunku Kocura. Cóż, stało się, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. A utwór Michała Lorenca z filmu "Prowokator" jest piękny. Proszę tylko głośno sobie włączyć, bo jak cicho, to dużo smaku ucieka :)

 P.s. Cała ścieżka dźwiękowa, jak również inne Michała LOrenca, są niesamowite. Polecam!

Niedawno pisałam o moich marzeniach - tych na zaraz teraz, i tych na trochę później. Dziś zrobiłam duży, jeśli nie podstawowy krok w kierunku jednego z nich. Strasznie podekscytowana jestem!
wtorek, 25 sierpnia 2009
Takie głupoty mi dziś po głowie chodzą, he he he. Widziałam dziś dwa maluszki, bliźnięta jednojajowe, mogły mieć kilka tygodni może. Ubrane różnie od siebie, a często bliźnięta ubiera się identycznie. Stąd moje pytanie: jak odróżnić bliźnięta jednojajowe?
niedziela, 23 sierpnia 2009
Noce zimne potwornie, otulam się ciepło kołdrą, otulam moje dziewczynki. A dziś niespodziewanie taki piękny dzień!
sobota, 22 sierpnia 2009

Tak mogłabym podsumować zamiłowanie Zosi do zasypiania wszędzie, tylko nie w łóżku...

Tutaj goniła książeczki, a kiedy je w końcy dogoniła, padła zmęczona...

Tutaj pełna kultura - nawet kocuk ze sobą wzięła :)

Jeszcze kilka zdjęć nie związanych ze spaniem :)

Dzielna dziewczynka, pomaga mamie jak może :)

Marysia to duża, śliczna i silna dziewczynka :) Jak z obrazka :)

Śmieszka kochana :)

piątek, 21 sierpnia 2009

Odwieźliśmy wczoraj mamę na lotnisko. W zamieszaniu Kocur nie zabrał portfela, więc nie mogliśmy zaparkować na parkingu, musieliśmy zatrzymać się przed halą odlotów. Z Zosią poszłysmy z mamą do odprawy, potem do bramek i szybko się pożegnałyśmy. Może to i lepiej, nie było czasu na płacz. Trochę łez poleciało, ale ja popłakałam się dopiero w samochodzie.

Brakuje mi mamy. Zosią ją uwielbia, przez te 10 dni była takim szczęśliwym, wybieganym, wypieszczonym dzieckiem! Marysia, choć taka mała, też chyba czuła obecność babci. Moja mama jest dosyć stanowczą osobą. Jako matka była kochająca i ciepła, dobra, opiekuńcza, ale też wymagająca i momentami ostra. Różnie to między nami było, jak to między córką i matką. Zawsze jednak mam świadomość tego, że może mnie nie rozumieć, moich wyborów, moich decyzji, ale zawsze chce dla mnie jak najlepiej. Zmieniła się bardzo, zrobiła się bardziej delikatna. Już nie feruje tak "wyroków", nie narzuca swoich opinii. Delikatnie podrzucała mi "ja robiłam to tak albo ta", "a może spróbuj tego". Kiedyś stwierdziłaby po prost, że ja nie mam racji, a ona wie najlepiej. Ja dorosłam, mam już swoją rodzinę, więc ona to szanuje. 

10 dni spędziłyśmy razem.  Żadnych wycieczek, zwiedzania, z 2,5 - miesięcznym dzieckiem to nie byłby zbyt dobry pomysł. Jeśli pogoda pozwalała, chodziłyśmy z dziewczynkami i psem na długie spacery, mama chodziła z Zosią po naszej ulicy, gdzie mała zaglądała wszędzie, gdzie się dało. Rozmawiałyśmy, oglądałyśmy sport (u nas w domu wszyscy to kibice wielu dyscyplin sportowych, teraz np. rodzice i najmłodsza siostra jadą teraz na finał memoriału Huberta Wagnera w siatkówce), sprzątałyśmy itd. Odpoczęłam dzieki niej. Szczególnie, że Kocur dostał pracę i gdyby nie ona, nagle zostałabym sama z dziewczynkami. Jak dziś.

Mama wyjechała, a w powietrzu zapachniało jesienią... smutno mi więc podwójnie. I zmęczona jestem po całym dniu z moimi maluchami. Chociaż źle nie było, Zosia chyba zdaje sobie sprawę, że nie może sobie pozwolić na tyle, kiedy jestem tylko ja, więc była bardzo grzeczna i kochana. Oby tak dalej!

sobota, 15 sierpnia 2009

Przyjechała do nas moja mama, babcia Zosi i Marysi :) Nie piszę więc, po pierwsze dlatego, że nie mam czasu (babcia bardzo mi pomaga, zajmuje się Zosia, jak np. teraz, ale ja muszę znów uczyć się do egzaminu), a po drugie nie chcę, żeby wiedziała, że piszę bloga. Moja mama ma specyficzne podejście do tekich spraw.

Napiszę więc coś w czwartek albo piątek :)

 
1 , 2 , 3