Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Kategorie: Wszystkie | Marysia | Muzyka | Zosia | Zosia i Marysia | inne | podróże | zdjęcia | życie
RSS
piątek, 04 lipca 2014

W poniedzialek zaczynam szkolenie, nad ktorym pracuje od marca. Wlozylam w to duzo pracy, duzo czasu poswiecilam. Firma otwiera nowy dzial, a ja bede szkolic pierwszy zespol tego dzialu. Jest to tak wazne, ze vice prezydent, szefowa na cala Europe, otwiera szkolenie. Przez pierwsze dwa dni bedzie pewnie kolo 30-40 osob, potem wrocimy do normalnosci i ok. 14 osob. Stres jest. Wiem, ze dobrze przygotowalam materialy, wiem, ze sie na tym znam, ale przed kazdym szkoleniem, ktore prowadze po raz pierwszy, denerwuje sie, a tutaj obecnosc managerow i "high profile" calego projektu, dodaja stresu.

W weekend bede malowala dom, moze to pomoze mi sie zrelaksowac. Jak nie, mam jeszcze spacer z psem, cokolwiek, zeby za duzo nie myslec. No i na K zawsze moge liczyc, ze mi dolozy... Dobrze, ze dziewczynek nie ma - one dobrze sie bawia, a ja moge spedzic troche wiecej czasu w pracy, ale przede wszystkim moj stres sie na nie nie przeklada. Juz i tak czesto jestem kiepska matka, wiec teraz je to ominie.

 

09:57, zaba791
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 lipca 2014

Najpierw piatek - odchodzil dyrektor ryzyka, impreza pozegnalna, zaproszonych okolo 70 osob, warto bylo sie pokazac, "networking" sie przydaje :) Kocur obiecal, ze zajmie sie dziewcyznkami, ze nie musze ich do kolezanki zawozic. Wiec biegaly po dworzu prawie do 23, nie ubral ich, poszly spac juz po 23. Wrocilam ok. 3 w nocy, swiatla w calym domu pozapalane, dziewczynki w naszym lozku, nie u siebie, on spi na popielniczke na kanapie w salonie, okna odsloniete, wszystko widac... caly dom by wyniesli, dzieci zamordowali, a on by nie slyszal. Pijany w trupa. Nastepnego dnia scieralam majonez ze stolu, podlogi i scian - jadl. Otwarty sloik majonezu znalazlam dwa dni pozniej pod kanapa. Ale dlaczego ja mam pretnsje? Polozyl dzieci spac i dopiero wtedy sie napil, gdyby cos im sie dzialo, to by sie na pewno obudzil...

Impreza fajna, choc wolalabym potanczyc, a nie stac na szpilkach przez kilka godzin. Ale poznalam kilka osob, posmialam sie, przyjemnie bylo :) Kilka kolejnych znanych osob wsrod 1700 pracujaych tutaj :)

W sobote przyjechala moja siostra. Od soboty wieczorem nie mialam juz wlasciwie dzieci - ciocia Linka jest najlepsza i juz! W niedziele mialysmy jechac na wycieczke, ale Marysia miala goraczke (podejrzewam, ze po piatkowym wieczorze), wiec tylko z siostra i Zosia pojechalysmy do sklepu i na kawe (kochany tatus, ktory mial sie chorym dzieckiem zajac, ktory tak bardzo bedzie za nimi tesknil w wakacje, spedzil ten czas przed komputerem, a dziecko ogladalo samo bajki...). Wczoraj moje dziewczynki zakonczyly rok szkolny - Zosia idzie do "duzej" szkoly juz, czyli do pierwszej klasy, Mania skonczyla pierwszy rok "malej" szkoly. Kiedy to zlecialo?! Popoludniu pogoda byla piekna, ale nie chcialam ryzykowac wyjazdu na plaze, bo tam przewaznie wieje, a Marysia niby juz dobrze sie czula, ale wolalam nie ryzykowac.

Dzisiaj rano pobudka o 4:30, troche nerwow jak zwykle przed podroza, podwiozlam je na lotnisko i polecialy! I tak mi smutno teraz... Plakac mi sie chce, nie chce mi sie do domu wracac... Tam tylko pies jest zywa istota, ktora chce zobaczyc... W pracy konczymy prace nad szkoleniem, od poniedzialku bede dojezdzala ponad 80 km w jedna storne, zeby poprowadzic to szkolenie, po skonczonym dniu trzeba bedzie jeszcze raport przygotowac, niewykluczone, ze bede musiala dopracowywac niektore rzeczy wieczorami. Zleci. Za 3 tygodnie polece do Polski, do moich dziewczynek i spedzimy razem 2 tygodnie :) odpoczne. i zloze pozew rozwodowy.

Troche sie wydarzylo przez ten przedluzony weekend (wczoraj rano pracowalam z domu, popoludniu mialam wolne), jestem potwornie zmeczona, smutna, ale z drugiej strony dziewczynki odpoczna, spedza super czas w Polsce, a ja tez odpoczne. W weekend biore sie za malowanie salonu i jadalni! :)

14:43, zaba791
Link Komentarze (6) »