Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Kategorie: Wszystkie | Marysia | Muzyka | Zosia | Zosia i Marysia | inne | podróże | zdjęcia | życie
RSS
poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Przyszli rano, całą czwórką, tak po prostu powiedzieć "dzień dobry". Misza, 6-letnia chudzina, trochę wystraszony, bo wypchnięto go do przodu, żeby nam przedstawić. Zapytali, czy już cos postanowiliśmy. Wydawało mi się, że byli zdenerwowani. W końcu nie wiedzieli, czy będą mieli gdzie spać kolejnej nocy... Rozmawialiśmy z Kocurem i rozmawialiśmy, rozważaliśmy wszelkie za i przeciw. W końcu poszlismy do nich, postawilismy sprawę jasno: potrzebujemy pieniędzy z wynajmu domku, nie możemy sobie pozwolić na żadne opóźnienia, kolejne problemy. Kocur nie ma pracy, nie ma zasiłku, niedługo na świecie pojawi się nasza drgua córeczka, nie możemy ryzykować. Ale postanowiliśmy wynając im domek. Zastrzegliśmy, że według nas to nie sa warunki do mieszkania tam z dwojgiem dzieci. Oni są zadowoleni, w poprzednim miejscu właściciele wyłączali im prąd, ogrzewanie. Tutaj są u siebie. Mam nadzieję, że nie popełniamy kolejnego błędu. Zainteresowanie domkiem jest bardzo duże, ciągle dzwoni telefon,dziś miały być trzy osoby, żeby go obejrzeć. Mogliśmy na spokojnie wybrać kogoś. Jak zwykle jednak życie zaplanowało dla nas coś innego... Wiem, że w ich sytuacji, trudno jest im znaleźć coś taniego samodzielnie, to po pierwsze. Wynająć pokój w domu z innymi ludźmi - praktycznie niemożliwe, bo nikt się nie zgodzi na dzieci. Ten nasz nieszczęsny domek, z jednym podwójnym łóżkiem, w sam raz dla jednej albo dwóch osób, w takiej sytuacji wydaje się być dla nich idealny. Mam nadzieję, że będzie im się dobrze mieszkało. Mam nadzieję, że nie pożałujemy naszej decyzji... Boję się trochę. Ale tak samo bałabym się, gdyby wprowadzał się ktokolwiek inny, zawsze to obca osoba.

Czy istnieje coś takiego, jak idealnie czysty altruizm? Wczoraj, kiedy zaproponowałam im, żeby zostali na noc, zrobiłam to bez zastanowienia, tak trzeba było zrobić. Nie mogłam im nie pomóc. Przy podejmowaniu decyzji o wynajmie myślałam już o tym, ze im w jakiś sposób pomagamy i poczułam się trochę lepiej. Przeczytałam chyba gdzieś kiedyś, że nikt nie jest do końca altruistą, bo pomagając innym, nie czerpiąc z tego żadnych korzyści, czujemy się jednak lepiej, lepsi, więc coś z tego też mamy, więc nie jest to prawdziwy altruizm. Hmmm...

tak mój tata mówi, kiedy ma problem. No i my mamy problem. Coś nowego? Chodzi znowu o domek... Wspominałam już kiedyś, że w naszym życiu nie może byc po prostu nudno i zwyczajnie? Nie może.

Kocur wreszcie skończył remont w domku, daliśmy ogłoszenie i od kilku dni pokazywaliśmy domek zainteresowanym. Spokojnie, bez stresu, obiecaliśmy sobie, że tym razem nie będziemy się spieszyć, wynajmiemy go komuś, co do kogo będziemy mieli jak najmniej wątpliwości, komuś ze stałą pracą, spokojnemu itd. Dosyć mamy już stresów, nerwów, problemów. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie...

Wczoraj zadzwonił facet, przyjechał po godzinie obejrzeć domek. Przyjechał z żoną i ... szcześciomiesięcznym synkiem. Kiedy tylko ich zobaczyłam, powiedziałam im, że to nie są dobre warunki do mieszkania z dzieckiem. Okazało się, że mają jeszcze 6-letniego syna. Do tej pory wynajmowali malutki pokoik, w którym było praktycznie tylko łóżko.Tuż przed świętami do właścicieli przyjechał ktoś z rodziny, jakaś kobieta w ciązy i dosłownie wyrzucili ich na bruk. Od trzech dni nie zmieniali obrań, nie kąpali się, starszy syn spał gdzieś na krzesłach u znajomych, oni chyba w samochodzie z najmłodszym. Kiedy zobaczyli domek, od razu stwierdzili że im odpowiada, że biorą, zapłacą od razu. Jest jednak problem. Po przejściach z Marcinem i kilky innych przykrych niespodziankach, jakie spotkały nas od różnych ludzi, po prostu nie ufamy już obcym. Boimy się, że jeśli zdecydujemy się im wynając domek, a potem okaże się, że coś jest nie tak (np. nie będą płacić, a te pieniądze są dla nas bardzo ważne, ponieważ Kocur od kilku tygodni nie pracuje), to nie będziemy mogli się ich pozbyć, bo dzieci. Z drugiej strony szkoda ludzi, dzieci właśnie najbardziej. Na razie pozwoliłam im po prostu zatrzymać się na noc, powiedziałam, ze musimy się zastanowić, że mamy innych zainteresowanych. Kocur nie chce im za bardzo wynajmować, ja ciągle się wacham. Prawdopodobnie pozwolimy im zatrzymać się w domku do końca tygodnia, nie weźmiemy od nich za czynsz, jedynie za prąd (sami nie mamy pieniędzy, więc nie będziemy w stanie za nich płacić). Jednym słowem damy im tydzień na znalezienie czegoś, żeby mieli gdzie wziąc prysznic, zjeść coś, przespać się.

Co my mamy zrobić? Co Wy zrobilibyście na naszym miejscu?  

piątek, 10 kwietnia 2009

Wszystkim Wam i każdemu z osobna życzę pogodnych, radosnych świąt. Optymizmu wiosennego, radości z każdego pięknego dnia, żeby wszystko układało się tak, jak tego chcecie. Odpoczynku i mnóstwo powodów do śmiechu!

Żaba

20:40, zaba791 , inne
Link Komentarze (2) »