Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Kategorie: Wszystkie | Marysia | Muzyka | Zosia | Zosia i Marysia | inne | podróże | zdjęcia | życie
RSS
środa, 09 lutego 2011

Gdańsk przywitał mnie wczoraj wieczorem silnym wiatrem i przenikliwym zimnem. Jednak to nieistotne - na dwa dni jestem w Polsce, bez dzieci, bez wstawania w nocy, bez gotowania, bez sprzątania... dwa dni z siostrą (młodszą, średnia już u nas, pomaga Kocurowi zajmować się dziećmi), szwagrem (opiekuje się mną tak dobrze, że nie musiałam dziś myśleć o NICZYM oprócz dwóch rozmów kwalifikacyjnych) i samą sobą.

Miałam dziś dwie rozmowy kwalifikacyjne. Pierwsza, 10 rano, telekonferencja z panią i panem z Warszawy. Zastanawiam się kto wybrał moje doświadczenie na to stanowisko! Zero doświadczenia w dziedzinie (szczerze mówiąc, wysyłając wiele odpowiedzi na ogłoszenia, nie zawsze trafiałam dokładnie w to, w czym mam już doświadczenie). Póki pytała pani z zasobów ludzkich, czyli standardowe: co panią motywuje do pracy itd, było ok. Kiedy pan, szef działu, w którym miałabym pracować, zapytał: czy wie pani co to jest wskaźnik-jakiś-tam-nawet-nie-powtórzę-jaki, odpowiedziałam zgodnie z prawdą: nie wiem. Acha, mówi pan, czyli pani odpowiedzi na moje kolejne podobne pytania będą brzmiały tak samo? Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że tak. Nie liczę raczej, że złożą mi ofertę pracy.

Druga rozmowa, zupełnie inna bajka. Sama rozmowa wyglądała też inaczej, a to dopiero pierwsza z trzech ewentualnych (tylko kto mi za przeloty zapłaci?!). Wydaje mi się, że zrobiłam na pani dobre wrażenie, na pewno moje doświadczenie w obecnej pracy odpowiada wymaganiom na tym stanowisku. Odezwie się w ciągu trzech tygodni i wtedy ewentualnie będziemy się umawiać na kolejną rozmowę, tym razem już z dyrektorami. Praca ciekawa, nawet bardzo, pakiet socjalny wygląda dobrze (opieka medyczna, ubezpiecznie, karnety na siłownie itd.), premie kwartalne i roczne, duże możliwości awansu (nowy bank, bardzo silnie i akywnie się rozwija). Trzmajcie więc kciuki, żebym za kilka dni uslyszała: zapraszamy panią na kolejną rozmowę.

A Gdańsk? Lubię Gdańsk. Nawet kiedy jest zimno i wieje. Uwielbiam też cholera Galerię Bałtcką...! :) Mieszkanie, które będziemy mogli po powrocie od zaraz wynająć ładne, przyjemne, świetna lokalizacja, świetna cena. Powoli wszystkie elementy układanki zaczynają się wspasowywać na swoje miejsca.

Jutro wracam. Wracam do moich dziewczynek, do Kocura i do siostry, z którą będę miała jeszcze na szczęście pięć dni. Muszę jej jakoś wynagrodzić dwa dni zajmowania się dziećmi! (Kocur dziś cały dzień znów pracował przy domku, który wynajmujemy nowej osobie). Plany już są, to będzie kilka fajnych dni. Mam urlop, więc jeszcze kilka dni na odpoczynek :)

23:02, zaba791
Link Komentarze (7) »
wtorek, 01 lutego 2011

Pewnie zadziwię Was wpisem po tak długim milczeniu. Ale tak na chwilkę postanowiłam zajrzeć na znajome blogi, więc przy okazji i ode mnie parę słów.

Decyzja podjęta. WRACAMY DO POLSKI.

Nie wiem jeszcze dokładnie kiedy, prawdopodobnie najpóźniej do końca sierpnia. Czekam na decyzję w pracy co i jak ze zwolnieniami grupowymi. Będą prawdopodobnie dobrowolne zwolnienia, na które mam zamiar się załapać. A że nie lubię bezczynności, za tydzień lecę do Polski na pierwsze trzy rozmowy kwalifikacyjne. Trzymajcie kciuki! Szczególnie dwóch potencjalnych pracodawców wydaje się naprawdę interesująych (jeden na pewno będzie mógł spełnić moje oczekiwania finansowe, o ile się oczywiście spodobam). Powiem tylko tyle, że to dwa duże banki, ciekawa praca, interesujący pakiet. Zobaczymy.

A w tzw. międzyczasie moja Zosia skończyła 3 latka! Kiedy to zleciało?! Zosia to już duża, mądra i kochana dziewczynka. Marysia podobnie - rozumie wszystko co się do niej mówi, pokazuje wszystkie części ciała, zwierzątka itd. Tylko mówić jeszcze nie chce. Zosia nawija jak najęta!

Nie obiecuję, że wrócę do pisania. Życie pomiędzy pracą a domem, z chęcią "wykrojenia" chwili czasu na siłownię czy weekendowe spotkania ze znajomymi zostawia mi małe pole do popisu. Jednak chciałam Wam dać znać o dużych zmianach, które po raz kolejny czekają nas w życiu. Jeśli jeszcze czasami tu zaglądacie. Acha, przeprowadzamy się nie do Warszawy, ale do ... Gdańska :)

Doberj nocy!