Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Kategorie: Wszystkie | Marysia | Muzyka | Zosia | Zosia i Marysia | inne | podróże | zdjęcia | życie
RSS
piątek, 16 stycznia 2015

Tryskam ostatnio energia, ciagle usmiechnieta, rozesmiana. Barman w barze nazwal mnie "Smiley", zwracajac na mnie uwage wszystkich przy barze, zachwycajac sie, ze taka usmiechnieta i czy tak samo wygladam w poniedzialek rano? A pewnie, ze tak! Tak wiec jestem sobie Smiley i dobrze mi z tym :)

Za miesiac przylatuja do mnie siostry, obydwie. Jedna z nich nie byla tutaj juz ponad 7 lat, nie widziala jeszcze nawet mojego domu. A w kwietniu na 30-te urodziny najmlodszej z nas, lecimy we trzy do Barcelony! na 4 dni! Ciesze sie jak glupi bateryjka! To skarb miec takie siostry i byc z nimi tak blisko.

W pracy niespodzianka: znow nagrode dostalam. 11go lutego minie 2 lata, kiedy zaczelam tu pracowac (kiedy to zlecialo?! 2 lata?!), a to moja czwarta nagroda. Srednio co pol roku mnie tak ladnie doceniaja finansowo. Ustnie czy pisemnie nawet czesciej :) 4 miesiace na nowym stanowisku (juz nie takie nowe...), a ja to ciagle uwielbiam, wrecz coraz bardziej kazdego dnia. Chociaz zdarzaja sie dni, kiedy nie pamietam jak sie nazywam, ale takie tempo, taka intensywnosc, to moj zywiol. Duzo z siebie daje, ale pochwala, w jakiejkolwiek formie, dziala na mnie motywujaco. Wiedza co robia! :)

Jestem szczesliwa. Kurcze, dwa lata temu dalam sobie rok, zeby znowu byc szczesliwa. Zajelo mi to troche wiecej, niz rok. Ale jestem :)

15:34, zaba791
Link Komentarze (2) »
sobota, 03 stycznia 2015

2014 rok: podjelam decyzje o rozwodzie. Co wiecej, tym razem bylam konsekwentna - zlozylam pozew. 18go listopada odbyla sie rozprawa w Plocku. Trwala okolo pol godziny. Sad poprosil mnie o przedstawienie sytuacji, zadal kilka pytan. Zabraklo potwierdzenia, ze K wiedzial o terminie rozprawy (mimo tego, ze ustosunkowal sie do pozwu i zgodzil ze wszystkim, ale oddzielnego papierka nie bylo), wiec odroczono wydanie decyzji do 2go grudnia. K napisal oswiadczenie, ze wiedzial, wyslalam do sadu. 2go grudnia dostalismy decyzje o rozwodzie. W przyszlym tygodniu wyrok powinien sie uprawomocnic. Wtedy tez wroce do panienskiego nazwiska (wniosek zlozony juz w USC). Bede juz 100% rozwodka.

Swieta w Polsce - snieg, mroz, slonce. Ale przede wszystkim rodzina, spokoj, relaks, smiech. Nawet to, ze K w Wigilie na facebook'u umiescil zdjecia ze swoja zakrwawiona twarza (ktos go gdzies pobil), podpisujac, ze ja kogos na niego naslalam i nie pozwolilam mu nawet z dziecmi porozmawiac (nieprawda), nie popsulo mi nastroju. Nastroj popsul mi dopiero Sylwester, kiedy pil z debilem, ktory wynajmuje ode mnie domek na podworku (ostatni tydzien juz), przylazil do mnie co chwile i szukal powodu do awantury. Po 3 rano przyszedl z twarza zbita na miazge, zlamanym nosem, zakrwawiony... Jak glupia opatrzylam go, pomoglam mu sie umyc i pozwolilam spac na kanapie. Rano wygonilam go zanim dzieci mogly go zobaczyc. Nie wiem co sie stalo, nie wnikam, ale pobili sie z debilem.

Dzisiaj z nim rozmawialam (dzieci na imprezie urodzinowej, bo dopoki nie zejdzie mu z twarzy opuchlizna i siniaki, ma sie dzieciom nie pokazywac). 26go stycznia jest sprawa w sadzie w sprawie berring order (zakaz zblizania sie do mnie). Pewnie go nie dostane, bo ciezko jest to zdobyc, a ja nie mam dowodow (nawet nie zapisalam jego wpisow na fb, bo nie pomyslalam, z on to pozniej usunal), ale moze przynajmniej przedluza mi protection order. Niedawno stwierdzil, ze nie ma zadnych obowiazkow w stosunku do dzieci, bo ja musze "zaplacic za to, czego sie dopuscilam". Powiedzialam mu dzisiaj, ze w takim razie niech zrzecze sie praw rodzicielskich. Nie placi alimentow, nie zajmuje sie nimi (owszem, odwiedza je prawie codziennie, wpada na chwile, posiedzi z nimi troche i jedzie), wiec  niech sie zrzecze. Albo niech zacznie sie nimi zajmowac. Zobaczymy.

Ale wiecie co? Bedzie dobrze. Pierwszy duzy krok za mna - jestesmy rozwidzieni. Ja odzylam. Jestem spokojniejsza, dzieci sa spokojniejsze, jestesmy szczesliwsze, radosniejsze. W pracy mi swietnie idzie, mam super szefowa, ciekawa prace, ktora daje mi satysfakcje. Wychodze potanczyc, spotykam sie z ludzmi. Nie szukam faceta, zwiazku, dobrze mi samej. Mam coraz wiecej znajomych. Od lat nie bylam taka szczesliwa. I nawet Sylwester (a dzialo sie jeszcze wiecej, niz chce mi sie pisac), zaburzyl moj spokoj tylko na chwile.

Tak wiec Szczesliwego Nowego Roku! Oby 2015 byl jeszcze lepszy niz 2014!

16:57, zaba791
Link Komentarze (2) »