Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Kategorie: Wszystkie | Marysia | Muzyka | Zosia | Zosia i Marysia | inne | podróże | zdjęcia | życie
RSS
wtorek, 29 stycznia 2008

Zdjęć jest całe mnóstwo, robione drżącą ręką rodzica nie wszystkie wyglądają imponująco :) Oto jedno z pierwszych i ładniejszych:

Zosieńka

Ależ jestem dumna z córeczki! Jak każda mama :) I jak każda mama uważam, że jest najśliczniejsza na świecie :) Nawet Kocur, który uważa, że wszystkie małe dzieci po urodzeniu są brzydkie (o Zosi powiedział, że jest brzydka jak Churchill... :/ ), stwierdził dzisiaj najpierw, że robi się coraz śliczniejsza, a potem powiedział wręcz, że jest idealna. Zosia ma maleńkie paluszki u stópek, takie tyci - tyci. Okręciła sobie tatusia wokół najmniejszego z nich :)  

21:54, zaba791 , Zosia
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 28 stycznia 2008
Urodziła się wczoraj, w niedzielne południe (no, 3 minuty po), w piękny słoneczny dzień, w sali nr 7. Ważyła 2,99 kg, pełna ilość punktów.
sobota, 26 stycznia 2008
Posprzeczałam się trochę ze znajomym. Właściwie trudno to sprzeczką nazwać, bardziej dyskusją, która ze względu na dwa zupełnie różne podejścia zaprowadziła nas donikąd. Intuicja czy rozum? Wiedzieć jak najwięcej, czy tylko tyle, ile uważamy, że jest nam potrzebne?
piątek, 25 stycznia 2008
Ostatni dzień w pracy. Na koniec olbrzymi bukiet kwiatów, kilka miłych uścisków (w tym od samego szefa), kilka miłych słów. I bardzo miłe uczucie, że chociaż lubię to miejsce, lubię tę pracę, to przez najbliższych parę miesięcy nie będę musiała stawiać się tam codziennie rano.
czwartek, 24 stycznia 2008

Od jakiegoś czasu powtarza się ten sen. Zosia jest już z nami, śliczna, pachnąca, roześmiana, maleńka. Opiekuję się nią, ktoś nawet mi pomaga (moja mama, Kocur), wszystko jest takie dobre, spokojne... Sen jest bardzo realny, niemal czuję zapach dziecka, czuję jej ciężar, kiedy biorę ją na ręce, a kiedy się budzę, mam wrażenie, jakby ktoś mi ją zabrał. W tym śnie wszystko jest cudowne, dopóki nie zauważam (nikt mi tego nie mówi, sama muszę zauważyć), że nasza córeczka nie ma rączek. Dzisiaj nie miała też nóżek. Maleńkie, kalekie dziecko. A mimo to jest we mnie spokój, a ona jest taka roześmiana, szczęśliwa.

Nie umiem interpretować snów. Zgaduję, że pewnie obawiam się macierzyństwa, a jednocześnie jestem na nie gotowa. A może znaczy to coś zupełnie innego? I czy to koszmar, czy raczej dobry sen?

photo by goldginger

15:02, zaba791 , Zosia
Link Komentarze (2) »
Dziś trochę inaczej - nie o oczekiwaniu na dziecko, nie o domu, o nas, o mnie, ale o pracy w Irlandii. Nie będzie to elaborat, choć wątków mogłabym wprowadzić wiele, ale to, co ostatnio dzieje się w pracy u Kocura przechodzi ludzkie pojęcie.
środa, 23 stycznia 2008
...ale nie, nie będę dziś płakała :)Hormony (odpukać) trochę mi się uspokoiły. Tak sobie myślę, że skoro wpis, który wstukiwałam tu pracowicie zaginął (tak po prostu, nagle stałam się wylogowana, a wpisu jakby nigdy nie było), to musi być znak. Tak, muszę przestać marudzić, koniecznie, od zaraz!
sobota, 19 stycznia 2008

Właśnie wróciliśmy z kontrolnej wizyty u lekarza. Powiedział, że do porodu już sie chyba nie zobaczymy. Mam 0,5 cm rozwarcia, a główka maleńkiej jest tak nisko, że może się właściwie urodzić lada dzień. Zosieńka waży około 3,7 kg, więc jak na 3 tygodnie przed terminem jest spora. Wszystko jest pięknie rozwinięte, jest silna i duża. Mamy trójwymiarowe zdjęcie jej buzi, niesamowity widok. Widać rzęsy, na usg było widać jak otwiera oczki, jak mizia się rączką po buzi. Nasze maleństwo. Już niedługo. Został mi jeszcze tydzień pracy do urlopu macierzyńskiego, a potem tylko czekać. Chyba że małej się pośpieszy i pojawi się wcześniej :) To niesamowite - z nas dwojga powstał mały człowieczek, który niedługo przyjdzie na świat. Mały cud.

Odwiedziliśmy dziś znajomych, których synek urodził się dwa tygodnie temu. Synek jest śliczny, mama wygląda fantastycznie - waży o kilogram mniej, niż ważyła przed zajściem w ciążę. Posiedzieliśmy u nich trochę, porozmawialiśmy, mały grzecznie spał, cisza i spokój. I kto mówi, że z małymi dziećmi same kłopoty? :)

Ja też muszę się pochwalić, że przytyłam tylko około 10 kg (tzn. przytyłam 12 kg, ale ostatnio schudłam ok. 2 kg). Mam nadzieję, że szybko wrócę do swojej starej sylwetki. Muszę tylko zrzucić  z tyłka, bo reszta została bez zmian. A zresztą proszę bardzo:

Nie mogę się już doczekać Zosieńko. 

22:30, zaba791 , Zosia
Link Komentarze (4) »
niedziela, 13 stycznia 2008
Znów ogarnął mnie głód, głód pisania. Pojawia się co jakiś czas, czasami sycę go częstszymi wizytami tutaj, czasami zapycham byle "serkiem". Przede mną jeden z najważniejszych okresów w moim życiu, jeden z najpiękniejszych. Urodzę naszą córkę, naszą Zosię. Najpierw jednak czeka mnie czekanie...
sobota, 12 stycznia 2008

Żeby uchwycić te piękne chwile, kiedy Zosia już niby jest, ale jeszcze jej nie ma na świecie, koleżanka zrobiła mi małą sesję zdjęciową. Oto pierwsze dwa zdjęcia - jeszcze bez obróbki (ja naturalnie taka śliczna jestem :). Później pojawią się kolejne.

Dzięki Goldginger - nie tylko będę miała śliczne zdjęcia, ale też lepiej się ze sobą czuję :)

mamusia1

 
1 , 2