Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Blog > Komentarze do wpisu

Protection order.

K wyprowadzil sie dokladnie dwa tygodnie temu. Podobno go oszukali z mieszkaniem, stracil mieszkanie, nie mial sie gdzie podziac, wiec wyladowal u swojej Kasi. Przez ten tydzien bylam taka spokojna, taka szczesliwa! Dzidka bardzo pomaga mi w zajmowaniu sie dziewczynkami i domem, dzieki temu mam dla dzieci wiecej czasu i sily.

W poniedzialek spedzilam caly dzien z Zosia w szpitalu - miala usuwane migdalki. Niby drobny i szybki zabieg, ale i tak sie denerwowalam, a dla niej to byl jeszcze wiekszy stres. We wtorek... K wrocil. Oznajmil, ze "tak wyszlo" i zatrzyma sie u nas do 15go. Ma podobno pokoj do wynajecia. Co mialam zrobic? Nie moge mu zabronic wejsc do domu, ktorego prawnie jest nadal wlascicielem. Ale zaczal sie na mnie wydzierac, wyzywac mnie, dziewczynki zbiegly z gory z placzem i krzykiem "nie klocicie sie!", prosilam, zeby przestal, a on dalej wrzaski... Udalo mi sie je jakos uspokoic, ale w nocy Zosia sie posikala (juz jej sie to nie zdarza), obie wyladowaly u mnie w lozku w nocy (a Marysia przez ostatni tydzien przestala do mnie juz przychodzic). K stwierdzil, ze tak latwo z rozwodem wcale nie bedzie. On nie chce bez orzekania o winie, chce, zeby bylo tylko z mojej winy i zebym poniosla cale koszty. W dodatku domaga sie ode mnie jakichs blizej niesprecyzowanych pieniedzy, bo zostawiam go z niczym. Nie wiem, czy blefuje (jak powiedziala pani prawnik, nie zdarza sie, zeby sad uznal calkowita wine tylko powodki, ktora zlozyla wniosek, jesli juz, to bedzie to obopolna wina, tylko zajmie to wiecej czasu i bedzie kosztowalo wiecej pieniedzy), czy naprawde wierzy, ze mu sie to uda. On wie, ze ja raczej unikam konfrontacji, chociaz z pozoru jestem silna baba, wie ile nerwow mnie to kosztuje. Ale nie spodziewa sie, do czego jestem zdolna, jaka jestem zdeterminowawna, jesli mnie ktos przycisnie do muru. To ja zostaje z dziecmi, kredytami i obowiazkami. To on moze bez obciazen zaczac nowe zycie. To ja od kilku miesiecy place wszystkie rachunki, to ja utrzymuje nasza trojke z jednej pensji, on ma na swoje wydatki, bo nawet jeszcze nawet czynszu nie placi. Sprawe majatkowa bede zalatwiala tutaj i na szczescie dla mnie, sady staja po stronie matki z dziecmi, a nie ojca. Moze sobie wiec mnie straszyc.

Zeby nie byc goloslowna poszlam dzisiaj do sadu (Family Court) i poprosilam o Protection Order. Dostalam od reki. Teraz jesli zacznie sie awanturowac, grozic mi, czy juz w ogole podniesie na mnie reke, dzwonie na policje i idzie do wiezienia. Bez dyskusji. Nie bylo to mile przezycie opowiadac komus o tym, co sie dzieje w domu, jak on sie zachowuje. Ale pan (clerk) powiedzial, ze wlasnie wykonalam najgorsza czesc - przyszlam z tym do nich. Teraz bedzie juz latwiej. W styczniu rozprawa o barring order - czyli zakaz zblizania sie do mnie czy nawet obserwowania mnie. Na razie jeszcze nie moge go usunac z domu, ale jesli bede zmuszona, to to zrobie. I nie zawaham sie przed tym. Powiedzialam mu, ze mam protection order, kiedy zaczal sie ze mnie smiac, czy juz sie zorientowalam, ze nic nie moge mu zrobic, tylko mu "naskoczyc". Spokojnie powiedzialam, ze wlasciwie to wlasnie dzisiaj zalatwilam protection order, wiec niekoniecznie. Jego kopia przyjdzie w przyszlym tygodniu poczta.

Po wizycie w sadzie spotkalam sie z moim bylym klientem z banku, tez prawnikiem, znanym w calej Irlandii, ale od mediow i prawa pracy. Nie widzielismy sie jakies dwa lata. Jak on sie usmiechnal, jak mnie zobaczyl! Siedzial przez te pol godziny, gapil sie na mnie z usmiechem i powtarzal jak niesamowicie wygladam, jak sie zmienilam, jak jasnieje. A bylam po kilku godzinach ostrego stresu i z poczatkami migreny. Porozmawialismy, posmialismy sie, zrelaksowalam sie, wypilam czekolade. Bardzo fajny facet, pomogl mi juz kilka razy, moglam sie chociaz kawa odwdzieczyc.

Wygladam tak, jak wygladam, bo podjecie decyzji o rozwodzie i podjecie w tym kierunku krokow bylo prawdopodobnie najlepsza dezycja z moim zyciu prywatnym. Duzo jeszcze przede mna ciezkich chwil, ale bedzie dobrze. Dam rade. Poradze sobie ze wszystkim sama, ale mam tez niesamowite wsparcie rodziny (wlaczajac w to moja tesiciowa, czyli matke K!) i przyjaciol.

Zosia powiedziala wczoraj do K: "dlaczego ty znowu u nas mieszkasz? przeciez nie powinienes! dlaczego nie wyprowadzisz sie do kolegi?". Marysia odwrotnie, ciagle tylko "tata! Tata!", na mnie jest zla, wiec jest w stosunku do mnie niegrzeczna. Martwie sie tym, ze Zosia za bardzo w sobie wszystko dusi, martwie sie zloscia Marysi. Ale z tym sobie tez poradze. Potrafie Zosie rozsmieszyc (przed zabiegiem tak jak rozsmieszylam, ze nawet przy wkladaniu welfronu chichotala), a w sotsunku do Marysi potrafie byc stanowcza. Bedzie dobrze!

 

czwartek, 09 października 2014, zaba791

Polecane wpisy

  • Nowy Rok rozpoczety z impetem...

    Tryskam ostatnio energia, ciagle usmiechnieta, rozesmiana. Barman w barze nazwal mnie "Smiley", zwracajac na mnie uwage wszystkich przy barze, zachwycajac sie,

  • Weekend

    Weekendy jak zwykle sa interesujace. K ma wiecej czasu, wiec stara sie dostarczac mi przezyc. W poprzedni weekend obiecal mi pomoc przy pokoju, oczywiscie zrobi

  • Co mnie boli?

    Z humorem ostatnio kiepsko. Tylko w pracy, gdzie moge sie oderwac od problemow osobistych, jest dobrze. Nowa szefowa na razie super, pierwszy tydzien za nami i

Komentarze
2014/10/10 11:59:04
Pewnie, ze bedzie!
-
2014/10/10 17:12:38
Fiiki ubiegła mnie z komentarzem -pewnie, że będzie dobrze. od teraz już tylko lepiej! :*
-
2014/10/28 22:15:42
hej Zabko :) i co tam u Was? dobrze wszystko?