Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Blog > Komentarze do wpisu

Weekend

Weekendy jak zwykle sa interesujace. K ma wiecej czasu, wiec stara sie dostarczac mi przezyc. W poprzedni weekend obiecal mi pomoc przy pokoju, oczywiscie zrobil jakies minimum, ale oczekiwal, ze bede go blagac o pomoc, a ja nie bede. Zostal mi ostatni weekend na przygotowanie pokoju - pomalowanie do konca, kupienie i zlozenie mebli, zrobienie czegos z podloga (K sam zaoferowal pomoc). W sobote mial to robic, ale wolal grac na komputerze, a potem pojechal na randke. Mial wrocic w niedziele i wziac sie do roboty. 11:30 rano, pytam kiedy bedzie. Za godzine. Tak wiec czekalam jak glupia przez caly dzien, do 17 (!), zeby wrocil. Nie pojechalam po meble, bo przeciez moze w kazdej chwili wrocic i zajmie sie dziecmi (dzieci i meble nie zmieszcza sie razem do samochodu). Nie wspomne juz o tym, ze od dwoch tygodni nie placi mi alimentow na dzieci, bo musial samochod kupic, musi miec tez na alkohol i wyjscia z nowa dziewczyna. Ja sobie przeciez poradze. Gdyby jeszcze tylko docieralo do niego, ze to sa pieniadze dla dzieci, a nie dla mnie... W kazdym razie wsciekla bylam jak osa jak wrocil, a on z tym oblesnym usmiechem, ze nie spal cala noc i ze "tym razem" pomyslal o swoich potrzebach najpierw. Tyle jest wazne jego slowo, jego obietnica. Jesli w gre wchodzi alkohol, komputer albo dupa, to nic innego sie nie liczy. Nawet dzieci. Jak go nie bylo, wynioslam wszystkie jego rzeczy z pokoju, zeby moc wstawic meble. Matko jaka awantura byla! Wniosl wszystko spowrotem, walac biurkiem po scianach, grozac ze teraz to sie nie wprowadzi, darl sie jak oszalaly, dzieci plakaly, a ten nie chcial przestac. Zaczal wykrzykiwac, ze "mama nog nie potrafila razem trzymac" i takie tam... do dzieci oczywiscie. Zosia byla spokojna, ale Marysia plakala i nie moglam jej uspokoic.

W poniedzialek mial sprawe w sadzie, po tym jak kilka miesiecy temu policje wezwalam. Rozeszlo sie po kosciach, bo policjant nie zapisal w protokole ile mial alkoholu we krwi i musial wycofac dwa punkt z oskarzenia. K troche rozczarowany, bo chcial sie mscic na policjancie, "na zielona trawke" go wyslac. Jak zwykle mocny w gebie. Kolo poludnia byl juz w domu, wiec poprosilam, zeby moze troche czasu z dziecmi spedzil, bo ostatnio w ogole tego nie robi. Powiedzial mi, ze nie chcialy, wolaly na plac zabaw jechac. Wrocilam z pracy ok. 18, dziewczynki z placzem, ze nie chcialy na plac zabaw (zmeczne byly, bo do pozna siatkowke ogladalysmy). Sasiadka powiedziala, ze siedzial na podworku i pil z lokatorem, wiec nie chciala ich z nim zostawiac. Potem znowu randka, wiec z dziecmi nie spedzil czasu wcale. Klamca, wstretny klamca!

Teraz niby ma sie jutro wyprowadzic, ale nie uwierze, dopoki nie zobacze. Pani Dzidka jutro w poludnie wyjezdza, powinna dojechac w piatek w nocy. Bede miala kilka godzin po pracy w piatek, zeby kupic lozko, materac i szafe, przywiezc do domu i zlozyc. Nie wiem jeszcze co z podloga zrobie... samo polozenie dywanu nie wystarczy, bo podloga nie dosc ze zalana piwskiem, winem i inna woda, to po prostu zniszczona, nie przystosowana do tego, zeby ja odkrywac. Bede musiala zamowic firme, zeby mi wykladzine polozyli...

Matko, strasznie nudze, prawda? ...

Tak sobie mysle, ze szkoda mi tej jego nowej dziewczyny. Wdaje sie calkiem fajna, nie znam jej oczywiscie, ale z tego co mi troche K powiedzial. Miala 17 lat, jak jej matka na raka zachorowala, ojciec odszedl, wiec po smierci mamy sama braci wychowala. Podziwiam ja. I tak mi jej szkoda, ze jest tak samo slepa jak bylam ja 10 lat temu... wydawalo mi sie, ze najwieksze szczescie w zyciu mnie spotkalo w postaci K. Rozumiem, ze opowiada jej pewnie jak bardzo mnie kochal, a ja go zdradzilam, jak bardzo kocha dziewczynki (tylko dlaczego w ogole nie spedza z nimi czasu? nie rozmawia? on swoich wlasnych dzieci tak naprawde nie zna!), jak bardzo kocha naszego psa (na spacer jest mu ciezko pojsc, pamietac o jedzeniu lub wodzie, ale kocha kocha... ), jaki jest zaradny (nie potrafi sobie samochodu ubezpieczyc), jak dbal o dom (nie skomentuje nawet...). A ona mu wierzy. Teraz jak patrze na nasz zwiazek z perspektywy czasu, to jestem przerazona, ze przez tyle lat nie widzialam, co on ze mna robi. Musze isc na terapie dla wspoluzaleznionych, zeby znow sie w cos nie wpakowac. Ale tak, jak napisala Alicja - te lata tez byly po cos potrzebne. Teraz wiem juz na pewno czego NIE CHCE, a to juz duzo. Nie znaczy to, ze sie juz nigdy nie pomyle, bo czesto niestety zanizam swoje oczekiwania, ale mam nadzieje, ze jednak uda mi sie jakos trzymac mojej listy oczekiwan i wymagan. Zasluguje na fajnego, silnego facea. I kiedys takiego poznam. Teraz dzieci, dom i praca. Na tym sie skupie.

środa, 24 września 2014, zaba791

Polecane wpisy

  • Nowy Rok rozpoczety z impetem...

    Tryskam ostatnio energia, ciagle usmiechnieta, rozesmiana. Barman w barze nazwal mnie "Smiley", zwracajac na mnie uwage wszystkich przy barze, zachwycajac sie,

  • 2014 vs. 2015

    2014 rok: podjelam decyzje o rozwodzie. Co wiecej, tym razem bylam konsekwentna - zlozylam pozew. 18go listopada odbyla sie rozprawa w Plocku. Trwala okolo pol

  • Protection order.

    K wyprowadzil sie dokladnie dwa tygodnie temu. Podobno go oszukali z mieszkaniem, stracil mieszkanie, nie mial sie gdzie podziac, wiec wyladowal u swojej Kasi.

Komentarze
2014/09/25 00:09:15
OKosmosie! Wrocilas! Ale jakie zmiany! Wiem, że ciężko. Ale tyle Masz dobrego dookoła - córki, prace, dom. Dasz radę! Nie bój się!

... A ja myślałam, że sobie szczesliwie do polski wróciłas...
I koniecznie zmień opis pod nagłówkiem! Na zadziony i optymistyczny :-) i jak będę jechać do stolicy /spytaj Nie_ty, planuje to na serio!/, to może się wreszcie zobaczymy??

Pozdrawiam ze wsi
-
2014/09/25 23:14:08
No kochana zostalam i nie zaluje :) Prace zmienilam i wreszcie sie spelniam zawodowo. A poza tym dziewczynki tutaj tez juz maja swoj swiat, szkole, znajomych... ale do Polski staramy sie czesto jezdzic.
Moze w koncu wybierzecie sie do tej zapyzialej stolicy? Teraz mam tutaj duza kanape rozkladana w lozko, wiec sie pomiescimy. Jakis weekend? Plis? :)