Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Blog > Komentarze do wpisu

Do przodu.

Dwa tygodnie w Polsce - piekna pogoda, slonce, upal, jezioro, lasy, plaza. Czas z dziewczynkami. Przez tydzien denerwowalam sie myslac, jak zareaguja moi rodzice na wiesc o rozwodzie. Po tygodniu im powiedzialam. Nie bylo "a nie mowilam/em? Zmarnowalas sobie zycie. Zobacz, co robicie dzieciom". Zamiast tego bylo "jak ty to wytrzymalas tyle lat? pomozemy ci, damy ci pieniadze na rozwod, tylko juz nie zmieniaj zdania". Jaka ulga! I wsparcie, ktorego tak bardzo potrzebowalam. Moze powiedzialam im nawet za duzo, martwia sie, mysla ciagle. Ale wiem, ze sa, ze mnie wspieraja, ze mnie kochaja. W sumie czego innego moglam sie spodziewac? Mam naprawde cudownych rodzicow.

Reakcja tesciowej, do ktorej pojechalysmy pod koniec pobytu w Polsce, byla troche inna. Zapytala: "Ale on nie wraca do Polski, nie wprowadzi sie do mnie, prawda?". Jej jedyny syn. Moze gdybym 10 lat temu sluchala, co ona i jego rodzina mi mowili, gdyby to do mnie docieralo, nie byloby teraz rozwodu, bo nie byloby slubu. Ale stalo sie, nie ma co roztrzasac "co by bylo gdyby". Teraz trzeba isc do przodu.

Po urlopie wrocilam opalona i promieniejaca. Odpoczynek, ale tez wreszcie ta spokojna pewnosc, ze to jedyne i najlepsze wyjscie, sprawily, ze ludzie gapali sie na mnie jak na jakies zjawisko. Kolezanka zapytala nawet, czy kogos w tej Polsce poznalam :) (odpowiedz brzmi nie).

Przed samym wyjazdme jeszcze bylam na imprezie firmowej z kolezanka. Tanczylysmy, bo obie chodzimy na imprezy potanczyc, z dwoma Wlochami. Mlode toto, przystojne, ale dzieciaki. Tym bardziej wiec bylam zaskoczona, ze... podobam sie nie jednemu, ale obydwu! Poszlismy pozniej do innego klubu, z fajniejsza muzyka, otwartego do pozna. Przed wyjsciem oni jeszcze rozmawiali z jakimis dziewczynami i jedna z nich powiedziala do mnie, ze jestem "latwa". Myslalam, ze sie przeslyszalam i odpuscilam. Zreszta to ponizej mojego poziomu bylo. Z klubu wyszlam z jednym z nich ok. 3 nad ranem, zlapalismy razem taksowke, podrzucilam go do domu i oparlam sie pokusie wejscia do niego "na drinka". Nie powiem, moje ego uroslo, ze chlopak 9 lat (!!!) ode mnie mlodszy, a taki we mnie wpatrzony. Ale pojechalam grzecznie do domu. Tydzien pozniej ktos zalozyl sobie anonimowy profil na fb i znalazl K - powiedzial mu, ze wyszlam z kims razem z klubu i nie wiem co tam jeszcze. Oczywiscie jazda, na szczescie tylko przez telefon. Niemal zalowalam, ze nie weszlam na tego drinka, mialabym przynajmniej za co miec te jazde. Domyslam sie, ze to kolezanka, ktora mnie "latwa" nazwa, bo "mojego" Wlocha od jakiegos czasu molestuje telefonami i prosbami o randke. Wniosek? Jak na moje 35 lat wygladam calkiem calkiem (nie ukrywalam wieku), potrafie sie jeszcze bawic i jesli kiedys bede miala nagla fizyczna potrzebe, to na pewno znajdzie sie ktos fajny, kto ja zaspokoi. O zwiazku na razie na pewno nie mysle.

Wrocilam do domu i roznie. Na poczatku niby sie jeszcze staral, ale tak na pol gwizdka - w domu balagan, ale przynajmniej trzezwy, zadnych zniszczen (przed wyjazdem odmalowalam dwa pokoje i sufity w nich). Ale ja trzymam dystans. W piatek byly jego urodziny. Upil sie oczywiscie, zawsze tak swietuje urodziny. Przylazl do mnie, rozebral sie i mowi, ze nadal jestem jego zona (kilka dni wczesniej powiedzial, ze juz nie ma zony i moze robic, co chce) i mam spelnic obowiazek malzenski. Kiedy powiedzialam "nie", stwierdzil, ze mnie zgwalci i upokorzy. Ostrzegalam, prosilam. Nie skutkowalo. Skonczylo sie na tym, ze wykorzystalam jego madre rady dotyczace samoobrony i jedna lekcje kickboxingu - obilam mu za przeproszeniem morde (oboje oczu podbite), pogryzlam i podrapalam, jego klejnoty powaznie ucierpialy (scisnac i skrecic, dziala). Pewnie gdyby chcial, to by mi przylozyl tak, ze rozplaszczylabym sie na scianie, ale ograniczyl sie tylko do sciskania nadgarstkow na granicy zlamania (bola do dzisiaj). W koncu jego bol byl wiekszy, niz moj i puscil. Do dzisiaj ma podbite oczy (wsadzenie palca w oko tez dziala). Nastepnego dnia pojechalam na policje i zglosilam to. Na wszelki wypadek, bez zakladania mu sprawy.

Pani prawnik ma w tym tygodniu zlozyc wniosek (liczylam, ze dzisiaj to zrobi, ale jeszcze sie nie odezwala), poprosi tez o wyznaczenie szybkiego terminu rozprawy. W tym roku, jesli K dotrzyma obietnicy i zgodzi sie na warunki (a warunki stawiam naprawde male, zeby sie go pozbyc po prostu i miec spokoj), bede rozwiedziona. Trzymajcie kciuki!

Dziewczynki czegos sie domyslaja, slyszaly nasza awanture kilka dni temu, kiedy mu wykrzyczalam, zeby sie wyprowadzil. Sa poddenerwowane, przezywaja, ale bez dramatu. WIem, ze Zosia bedzie smutna, ale zrozumie. Marysia z kolei pewnie szybciej sie otrzasnie i nie bedzie tyle myslala. Tylko K nie chce sie wyprowadzic. Powiedzial, ze za tydzien, ale nie widze zeby szukal czegos do wynajecia. A ja chce tylko spokoju, nie ogladac jego napuchnietej od alkoholu geby, nie czuc smrodu przetrawionego alkoholu, nie ogladac pokoju zawalonego puszkami i butelkami, nie sluchac jego bluzgow, kiedy gra na komputerze, spac w swoim lozku, a nie na kanapie na dole. Miec swiety spokoj.

Rozpisalam sie, ale to hurtem za kilka tygodni :)

Acha, jeszcze jedno! W pracy aplikowalam na wyzsze stanowisko, z 65 kandydatow na rozmowe wybrali 7, a po niej stwierdzili, ze chca mnie (mialy byc dwie rozmowy). 15go wrzesnia zaczynam prace na nowym, wyzszym stanowisku :)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014, zaba791

Polecane wpisy

  • Nowy Rok rozpoczety z impetem...

    Tryskam ostatnio energia, ciagle usmiechnieta, rozesmiana. Barman w barze nazwal mnie "Smiley", zwracajac na mnie uwage wszystkich przy barze, zachwycajac sie,

  • 2014 vs. 2015

    2014 rok: podjelam decyzje o rozwodzie. Co wiecej, tym razem bylam konsekwentna - zlozylam pozew. 18go listopada odbyla sie rozprawa w Plocku. Trwala okolo pol

  • Protection order.

    K wyprowadzil sie dokladnie dwa tygodnie temu. Podobno go oszukali z mieszkaniem, stracil mieszkanie, nie mial sie gdzie podziac, wiec wyladowal u swojej Kasi.

Komentarze
2014/08/12 01:18:28
gratuluję awansu i kciuki mocno trzymam żeby się reszta poukładała :*
-
2014/08/12 07:09:02
Jestes wielka. Trzymam kciuki, narazie najbardziej za ro, zeby sie wyprowadzil. Bo wtedy, nawet jeszcze bez rozwodu, odetchniesz z ulga. A kiedys moze nam sie uda w tym samym czasie byc w Polsce i sie spotkamy, tak? :)
-
2014/08/12 10:22:29
Zabciu, poplakalam sie sie czytajac o twojej rozmowie z rodzicami... dobrze ze im powiedzialas bo pewnie i taks ie domyslali.. nasi rodzice duza czuja.. choc nam sie wydaje ze ukrywajac przed nimi pewne fakty ich chronimy.. zwykle jest odwrotnie wlasnie... trzymam z aCiebie kciuki i jak pisze Fikki zeby sie tylko wyprowadzil to odetchniesz.
Przerazilam sie jak pisalas o tym co mial zamiar zrobic, dobrze ze umialas sie obronic.. od milosci do nienawisci jeden krok, on juz wie ze ciebie nie odzyska, dran chcial wykorzystac swoja przewage.. dobrze ze to zglosilas... oby to sie wiecej nie powtorzylo.
Trzymam za Ciebie kciuki. Awansu gratuluje a na kolezanki uwazaj... tym bardziej teraz , lepiej otaczac sie dwiema sprawdzonymi niz banda falszywych przyjaciol. Ciumak kochana!
-
2014/08/12 14:32:41
Dziekuje E.lizko :)
P.s. Ciagle nie mam do Ciebie kluczyka :(
-
2014/08/12 14:34:28
Fiiki, tego wlasnie nie moge sie doczekac i obawiam sie, ze z tym w sumie bedzie najgorzej :( Bede cisnac, przypominac, nie wiem co jeszcze, ale chce, zeby sobie wreszcie poszedl w cholere. Mieszka sobie za darmo, syf i glosno, niby z jakiej racji?
Super byloby sie spotkac! A moze odwiedzicie mnie w Irlandii, jak juz tutaj sie uspokoi? :) Buziaki!
-
2014/08/12 14:38:12
Ala, kochana, ja tez sie poplakalam, jak zobaczylam ich reakcje. Szkoda mi ich nerwow i zdrowia, wolalabym czesto nie mowic, ale moja mama i tak czuje, albo sie domysla. Wiele rzeczy przez te lata udalo mi sie ukryc, niektore teraz niestety wychodza (np. czlonkowie rodziny jak juz wiedza o rozwodzie, to mowia moim rodzicom).
Samoobrony on mnie w duzej mierze nauczyl, i jak to policjantka okreslila, teraz go to w d... kopnelo. Pewnie gdyby chcial, to by mi dal rade, a moze tez go zaskoczylam.
Co do kolezanek, to mam kilka sprawdzonych, donosicielem nie byla zadna z nich.
Dziekuje za gratulacje, przede mna duzo zmian :)
-
2014/08/12 18:23:08
Nie bedzie latwo kochana ale za to bedziesz spokojniejsza , szczesliwsza i spelniona. To bardzo duzo!