Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Blog > Komentarze do wpisu

Weekend, a jakby tydzien minal!

Najpierw piatek - odchodzil dyrektor ryzyka, impreza pozegnalna, zaproszonych okolo 70 osob, warto bylo sie pokazac, "networking" sie przydaje :) Kocur obiecal, ze zajmie sie dziewcyznkami, ze nie musze ich do kolezanki zawozic. Wiec biegaly po dworzu prawie do 23, nie ubral ich, poszly spac juz po 23. Wrocilam ok. 3 w nocy, swiatla w calym domu pozapalane, dziewczynki w naszym lozku, nie u siebie, on spi na popielniczke na kanapie w salonie, okna odsloniete, wszystko widac... caly dom by wyniesli, dzieci zamordowali, a on by nie slyszal. Pijany w trupa. Nastepnego dnia scieralam majonez ze stolu, podlogi i scian - jadl. Otwarty sloik majonezu znalazlam dwa dni pozniej pod kanapa. Ale dlaczego ja mam pretnsje? Polozyl dzieci spac i dopiero wtedy sie napil, gdyby cos im sie dzialo, to by sie na pewno obudzil...

Impreza fajna, choc wolalabym potanczyc, a nie stac na szpilkach przez kilka godzin. Ale poznalam kilka osob, posmialam sie, przyjemnie bylo :) Kilka kolejnych znanych osob wsrod 1700 pracujaych tutaj :)

W sobote przyjechala moja siostra. Od soboty wieczorem nie mialam juz wlasciwie dzieci - ciocia Linka jest najlepsza i juz! W niedziele mialysmy jechac na wycieczke, ale Marysia miala goraczke (podejrzewam, ze po piatkowym wieczorze), wiec tylko z siostra i Zosia pojechalysmy do sklepu i na kawe (kochany tatus, ktory mial sie chorym dzieckiem zajac, ktory tak bardzo bedzie za nimi tesknil w wakacje, spedzil ten czas przed komputerem, a dziecko ogladalo samo bajki...). Wczoraj moje dziewczynki zakonczyly rok szkolny - Zosia idzie do "duzej" szkoly juz, czyli do pierwszej klasy, Mania skonczyla pierwszy rok "malej" szkoly. Kiedy to zlecialo?! Popoludniu pogoda byla piekna, ale nie chcialam ryzykowac wyjazdu na plaze, bo tam przewaznie wieje, a Marysia niby juz dobrze sie czula, ale wolalam nie ryzykowac.

Dzisiaj rano pobudka o 4:30, troche nerwow jak zwykle przed podroza, podwiozlam je na lotnisko i polecialy! I tak mi smutno teraz... Plakac mi sie chce, nie chce mi sie do domu wracac... Tam tylko pies jest zywa istota, ktora chce zobaczyc... W pracy konczymy prace nad szkoleniem, od poniedzialku bede dojezdzala ponad 80 km w jedna storne, zeby poprowadzic to szkolenie, po skonczonym dniu trzeba bedzie jeszcze raport przygotowac, niewykluczone, ze bede musiala dopracowywac niektore rzeczy wieczorami. Zleci. Za 3 tygodnie polece do Polski, do moich dziewczynek i spedzimy razem 2 tygodnie :) odpoczne. i zloze pozew rozwodowy.

Troche sie wydarzylo przez ten przedluzony weekend (wczoraj rano pracowalam z domu, popoludniu mialam wolne), jestem potwornie zmeczona, smutna, ale z drugiej strony dziewczynki odpoczna, spedza super czas w Polsce, a ja tez odpoczne. W weekend biore sie za malowanie salonu i jadalni! :)

wtorek, 01 lipca 2014, zaba791

Polecane wpisy

  • Nowy Rok rozpoczety z impetem...

    Tryskam ostatnio energia, ciagle usmiechnieta, rozesmiana. Barman w barze nazwal mnie "Smiley", zwracajac na mnie uwage wszystkich przy barze, zachwycajac sie,

  • 2014 vs. 2015

    2014 rok: podjelam decyzje o rozwodzie. Co wiecej, tym razem bylam konsekwentna - zlozylam pozew. 18go listopada odbyla sie rozprawa w Plocku. Trwala okolo pol

  • Protection order.

    K wyprowadzil sie dokladnie dwa tygodnie temu. Podobno go oszukali z mieszkaniem, stracil mieszkanie, nie mial sie gdzie podziac, wiec wyladowal u swojej Kasi.

Komentarze
2014/07/01 15:47:36
To mnie zaskoczylas, z pewnoscia wiesz, co robisz i przemyslalas wszystko; myslalam, ze pozew rozwodowy zlozysz tam, gdzie mieszkasz, bo dojazdy na rozprawy w Polsce moga nawet z powodu odleglosci nie ulatwiac sprawy. Moze sie myle, malo wiem o Irlandii, nie przejmuj sie ta spontaniczna reakcja, nawet nie trzeba mi nic tlumaczyc. Spokoju i zeby normalnie i szybko zlecial czas do wyjazdu do PL. Sciskam Cie mocno:)
-
2014/07/01 16:35:53
Kochana, tutaj, zeby dostac rozwod, to trzeba najpierw byc 4-5 w separacji. Sama sprawa o separacje to koszt co najmniej 8,000, wiec nawet z dojazdami do Polski (a licze na to, ze na jednej sprawie sie skonczy, jesli sie dogadamy), to bedzie kwota duuuzo nizsza. Ja juz sie zorientowalam co i jak :) zorganizowana dziewczyna jestem :) rozmawialam z prawnikiem tutaj, z kolezanka, ktora mieszkajac tutaj tez rozwiodla sie w Pl. wszystko mam obcykane! :) sciskam mocno! :)
-
2014/07/02 12:45:57
To super, bo w Holandii w porownaniu z Polska rozwod jest czysta formalnoscia, tylko podzial majatku na papierze, bez orzekania o winie, bez chodzenia do sadu, jak sie ludzie dogadaja jeden adwokat wystarczy. Za to procesy o opieke nad dziecmi ciagna sie latami. Tak, czy tak, trzymam kciuki za pomyslnosc!
-
2014/07/03 13:35:20
trzymam za Ciebie kciuki! odpoczywaj. nie wiem czy powinnam to pisać(jeśli powinnam się ugryźć w język następnym razem, to prosze napisz mi to i tak zrobię) , ale mnie trochę zaskakuje, że od rozwodu zaczynasz. bo co ten papierek w twojej sytuacji zmieni? w sensie dlaczego dopiero wtedy (i czy) on się wyniesie? nie mógłby już? wiem, że dom wspólny, ale po rozwodzie też będzie.
-
2014/07/03 13:57:38
e.lizko, nie gryz sie w jezyk :) ja sie nie obrazam o takie rzeczy. papierek niby nie zmieni, ale to bedzie juz na pewno koniec. inaczej on ciagle jeszcze bedzie myslal, ze tylko strasze, ze wroci i znow bedzie dobrze (wyprowadzal sie juz dwa razy, raz wytrzymal za 2 dni, za drugim razem 5, a ja zgadzalam sie na jego powrot). co do wyprowadzenia sie, to prosta przyczyna: nie ma pieniedzy na razie, zeby cos wynajac. nie pracowal przez 2 tygodnie, wiec pustka na koncie. a juz taka nie jestem, zeby go na ulice wyrzucic. a zreszta niby jak? praktyczne wzgledy. rozwod to nie tylko papierek, ale tez sformalizowana "wolnosc", juz nie bedzie mial do mnie zadnych "praw". rozumiesz mnie?
-
2014/07/30 21:57:57
rozumiem i kciuki mocno trzymam!