Zosia, Marysia, Kocur, Piper i wszystko, co w życiu Żaby najważniejsze.
Blog > Komentarze do wpisu

Odbiłam się od ściany (pożegnanie).

Od jakiegoś czasu nie chce mi się pisać. Coś, co miało być moją formą odreagowania, wyrzucenia z siebie dobrych i złych emocji, stało się polem minowym. Ważę każde słowo, żeby kogoś nie urazić, żeby nie zostać opatrznie zrozumianą. A i tak każdy rozumie mnie jak chce.

Odchodzę od pisania bloga. Nie wiem czy to przejściowe, czy na stałe. Może skupię się na tym kulinarnym? A może w ogóle nie będę pisała? Tu nie chodzi o nieporozumienie z Satine, choć na pewno się do tego przyczyniło. Nosiłam się z tym zamiarem od dłuższego już czasu. Nie lubię robić czegoś na pół gwizdka. Tak więc albo piszę szczerze i do bólu, licząc się z ewentualnymi stratami w ludziach albo krytyką, albo nie piszę wcale.

Jakiś czas temu Kocur zarzucił mi, że tak szczerze piszę o naszych sprawach, o kłopotach w naszym związku. Przestałam więc, jeśli jemu to nie odpowiada, ja nie mam prawa upubliczniać naszych spraw, prać brudów. Niedawno wywołałam burzę pisząc o Oli i jej porodzie w domu. Dostało mi się, mniej lub bardziej zasłużenie, że jestem taka czy inna. Teraz Satine. Jaki jest więc sens pisania, jeśli nie mogę otwarcie napisać, że coś mi się nie podoba, coś innego uważam za głupotę, bezmyślność czy nierozwagę? Nie zamierzam "zaklulczykować" bloga, bo nie piszę go tylko dla grona wtajemniczonych osób, które będą mi pod każdym wpisem brawo biły (bez obrazy dla tych, które zakluczykowały swoje blogi, dośc już na dziś mam obrażania się, dobrze? ;) Chciałam pisać otwarcie, dla każdego, kto chciałby mnie przeczytać.

Owszem, kilka osób niesamowicie mnie ucieszyło tym, jak odbierają mojego bloga (e.lizko, Justyno - o Was mówię :), że tak pozytywnie, optymistycznie go widzą. Jednak gdzieś po drodze chyba ten mój optymizm, ta przewodnia zieleń gdzieś zniknęły. Przeglądam moje ostatnie wpisy i jest tam od Sasa do lasa. O wszystkim i o niczym. Trochę marudzenia, trochę bzdurek, trochę miałkich spraw. Wśród nich gubią się jakieś ważniejsze, które chciałam przekazać. Może powinnam jakoś się określić, wybrac jedną tematykę i jej się trzymać. Nie pisać o moim życiu, bo co to kogo obchodzi? Że Zosia nabiła sobie guza, a Marysia miała rozwolnienie? Moje życie nie jest pasmem fascynujących wydarzeń, a moja głowa nie jest pełna głebokich przemyśleń. Nie piszę ani specjalnie zabawnie, ani specjalnie nie trzymam w napięciu, ani... No właśnie. Przeciętne to wszystko i dość mam tej przeciętności.

To prawie trzy lata mojego życia. Dużo się wydarzyło, wszystko jest inaczej niż było. Jest po tym ślad, chciałabym jakoś go zapisać (a'propos: czy ktoś wie, czy jest możliwość otrzymania wszystkich swoich wpisów od administratora, zapisanych w jakimś zgrabnym pliku?). Jednak przynajmniej na razie nie czuję się na siłach pisać dalej. Chciałabym być szczera, a nie mogę. Chciałabym pasjonować moich czytelników, a nie potrafię. Chciałabym tworzyc coś innego, nowego, a powielam schematy, tematy.

Dziękuję za ten czas, jaki ze mną spędziliście. Będę do Was zaglądała. Będę się odzywała. Może wrócę, może nie tu, może gdzie indziej, nie wiem jeszcze. Na dziś to tyle.

Miłego wieczoru!

piątek, 05 marca 2010, zaba791

Komentarze
2010/03/05 22:04:14
ja będę tęsknić ale mam nadzieje że do mnie będziesz zaglądać. :* Powodzenia:*
-
2010/03/05 22:10:26
Pewnie, że będę zaglądać :) Odwiedzam Cię regularnie :) Ściskam mocno!
-
2010/03/05 22:33:35
Oj szkoda, ale może za jakiś czas wrócisz?:) Przynajmniej mam taką nadzieję:)
Aga podeślij jeszcze fotki z wypoczynku 2009/2010:) Bo tu już pewnei nie wstawisz:(
Pozdrawiam
Ucałuj dziewczynki
-
2010/03/05 22:50:43
najpierw się zasmuciłam i pomyślałam, że może dasz się przekonać do zmiany decyzji i np zakluczykowania :) potem lekko uśmiechnęłam, bo liczę że jednak nie bijecie mi braw, dlatego że jestem "zamknięta".
potem uśmiechnęłam i wzruszyłam, bo o mnie wspomniałaś :)
potem pomyślałam, że chce czytać o rozwolnieniach i tu już mi się smutno zaczęło robić kiedy sobie zdałam sprawę, że być może naprawdę przestaniesz pisać... :(
i dalej: wg mnie nie musisz pisać o wielkich rzeczach, ważnych sprawach. dlaczego tak Ci się wydaje?
ostatnio miałam taki okres,że trudno było mi się otworzyć, nawet na zakluczykowanym blogu. ale blog jest dla mnie ważny. gdyby nie on nie pamiętałabym wiele z okresu ciąży. ciągle żałuję, że odkąd jest L. tak mało piszę, bo wspomnienia z jej pierwszych chwil, miesięcy, roku tak szybko się zacierają...
wydaje mi się, że kiedy przestaniesz pisać bloga, nie będziesz o dziewczynkach pisać nigdzie, nie będzie Ci żal?
zachęcam Cię mimo wszystko do zakluczykowania się. to chyba nie do końca jest tak, że czytający przyklaskują-wszystko zależy, kto Cię będzie czytał.
tutaj, poza małymi wyjątkami tez nikt Cię nie krytykował (bo specjalnie nie miał powodu :))
zauważyłam gdzieś w czytanych przeze mnie blogach, że tylko niektóre wpisy, były zablokowane hasłem, nie pamiętam teraz gdzie-ale może to jest wyjście?
oczywiste, że możesz nie chcieć żeby każdy mógł przeczytać np o problemach twoich i Kocura, ale dobrze czasem poradzić się nawet "tylko" wirtualnych znajomych...
pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością czekam na twoje ostateczne decyzje :*
-
2010/03/05 22:51:32
Poza tym masz moje gg więc:) czekam i trzymaj się ciepło:*:*:*:*
-
2010/03/05 23:01:34
Izko, dla mnie blog wiele znaczy, był w jakiś sposób sposobem na odreagowanie. Krytyka, konstruktywna nie boli, a zresztą jak sama napisałaś, niewiele jej tutaj dostałam. Nie o krytykę jednak chodzi. Po prostu nie mogę tu być do bólu szczera, a tego właśnie potrzebuję. A może nie potrafię? W każdym razie o szczerość mi głównie chodzi. Nie chciałam nigdy zakluczykować, bo liczę zawsze, że przez przypadek odwiedzi mnie ktoś, kto powie mi coś bardzo mądrego. Nie chodzi o to, że znajomi, mniej lub bardziej wirtualni, mówią głupoty! Chodzi o to, że liczyłam zawsze, że przez przypadek poznam fajnych ludzi. I tak było choćby z Tobą, prawda? :)
Nie zrozum mnie tez źle, nie uważam, że skoro zakluczykowałaś, to komentują u Ciebie tylko znajomi, którzy Cię głaszczą po głowie tylko. Ja bałabym się tego u siebie, że mogłabym dokonać złego wyboru komu dać dostęp, a komu nie. Rozumiesz mnie?
Nie wiem czy to na stałe, czy zmienię formę, czy może za jakiś czas wrócę. Muszę się z tym przespać. Na razie jednak żadnych nowych wpisów nie będzie na pewno.
Ściskam Cię mocno! I oczywiście nadal będę zaglądała :) Tego nałogu się nie pozbedę :)
-
2010/03/05 23:02:11
Aluś, w razie czego będę się odzywać, ale na pewno będę nadal czytała :) Ciumaki! (to w końcu Twoje określenie :)
-
2010/03/05 23:06:22
czasem miałabym ochotę poruszyć wiele trudnych tematów, ale się za to nie biorę, bo zdaję sobie sprawę, że komentarze pod wpisem to nie idealne miejsce na tak trudne sprawy (ostatnio np. dużo myślałam na temat aborcji i tego jak do niej podchodzą różne osoby ( .... i tu wykropkowałam, tak będzie lepiej)
czasem boję się też, że nie wyrażę się wystarczająco jasno i będę źle zrozumiana (zwłaszcza, że zazwyczaj nie mam wyrobionej opinii i wiele wątpliwości mi się po głowie plącze) a wiem jak się mogą skończyć takie dyskusje :/
-
2010/03/05 23:09:23
Mam podobnie. Wbrew pozorom czasami boję się wyrazić to, co myślę, bo nie wiem czy potrafiłabym odeprzec ataki. I wbrew pozorom przejmuje się tym, co ludzie mówią, myślą. Przyznam, że kilka razy przez blog chodziłam ze ściśniętym żołądkiem. Zresztą dziś też. Często też nie mam do końca sprecyzowanego poglądu, czekam na dyskusję, argumenty, które mnie przekonają, a potem jestem rozczarowana.
Swoją droga fajnie byłoby czasem sobie pogadać :) Może napsizę Ci gdzieś na Twoim blogu swój adres e-mail, chyba że już masz? :)
-
2010/03/05 23:13:41
Żabko, ja o tym przyklaskiwaniu tak troszkę zaczepnie pisałam :) nie przejmuj się w ogóle! chociaż powinnam pomyśleć, że już dziś pewnie przewrażliwiona jesteś.. :(
-
2010/03/05 23:17:27
Hmm, no szkoda... :( fajnie się Ciebie czytało. Może powinnaś po prostu pisać mniej? Tylko wtedy kiedy masz coś ważnego.

Pisanie dla znajomych i dla Świata ma plusy i minusy... ja o moim blogu nikomu ze znajomych z tzw. realu nie mówię, bo wiem że gdybym powiedział, pisałbym przede wszystkim dla tych osób - i jakoś by mnie to ograniczało. Może kiedyś powiem - ale potem to już nie będzie takie samo pisanie.

W każdym razie trzymaj się (i zajrzyj czasem do mnie ;)
-
2010/03/05 23:27:22
napisz, napisz. będziemy w kontakcie :) a swoją drogą to dziś napisałam tu tyle pozytywnych komentarzy, że aż na przyklaskiwanie wygląda ;) ale dokładnie tym jest, przyklaskuję bo się z Tobą zgadzam i choć czasem mało mnie tutaj, zawsze czytam, choćby nadrabiając hurtowo.
chciałabym,żebyś nie przestawała pisać.
-
2010/03/06 12:01:50
ja po to zamknęłam blog aby pisać szczerze o wszystkim.. nie da sie pisać dla wszystkich.. pisze sie dla siebie..ku pamięci.. ja tak przynajmniej mam..
-
2010/03/06 12:57:04
Satine, dla siebie to ja pisałam do szuflady. Jeśli czyta to choć jedna osoba, to już nie jest tylko dla siebie i ja nie potrafiłabym być już chyba tak do końca, do bólu szczera. U mnie jest chyba albo - albo. Pozdrawiam!
-
2010/03/06 13:01:56
Satine, dla siebie to ja pisałam do szuflady. Jeśli czyta to choć jedna osoba, to już nie jest tylko dla siebie i ja nie potrafiłabym być już chyba tak do końca, do bólu szczera. U mnie jest chyba albo - albo. Pozdrawiam!
-
2010/03/06 13:02:49
może nie zaglądam regularnie, ale bardzo lubię czytać o Was.
-
2010/03/06 13:31:27
Szkoda...
Ale może zacznę od przywitania. Hej. Podczytuję Cię od kilku lat. Trafiłam tu z blogu amsterdam-warszawa. Księżną pamiętałam z dzienników TS i tak trafiłam do Ciebie. Nigdy nie komentowałam, bo nawet nie miałam na gazecie założonego konta. Dziś specjalnie się zarejestrowałam by napisać Ci kilka słów, bo być może jest to ostatnia szansa by przełamać swoją nieśmiałość i wyrazić sympatię.
Powiem tak. Po przeczytaniu Twojego ostatniego wpisu zrobiło mi się smutno. Po pierwsze dlatego, że lubiłam Cię czytać. Po drugie dlatego, że ludzka złośliwość, przewrażliwienie, tupet, sama nie wiem jak to nazwać... potrafi człowiekowi zniszczyć całą przyjemność pisania bloga. Rozumiem, że ostatnia sytuacja była dla Ciebie przykra, tym bardziej, że nawet po wyjaśnieniu sprawy nie padło ze strony tej dziewczyny nawet zwykłe "przepraszam". To smutne.
I wreszcie po trzecie i najważniejsze... Może się mylę, może źle to oceniam, ale tak jak wspominałam czytam Cię (choć nieregularnie) od dłuższego czasu i widzę, że Twoje pisanie bardzo się ostatnio zmieniło. Dawniej Twoje wpisy pełne były radości, jakiegoś apetytu na życie. Nawet o małych sprawach pisałaś z zapałem, pasją. Ostatnio w Twoich wpisach czuć jakiś smutek, zmęczenie, rozczarowanie. Nie wiem czym to jest spowodowane i czy to rzeczywiście prawda, ale czasem wydaje mi się, jakby ktoś lub coś podcinało Ci skrzydła, odbierało siłę. Może też to widzisz i dlatego nie ciągnie Cię już tak opisywanie rzeczywistości, co kiedyś robiłaś z taką pasją? Przepraszam za tak długi komentarz. Życzę Ci wszystkiego dobrego. Może kiedyś założysz inny blog? Może znów Cię znajdę przypadkiem? Trzymaj się.
-
2010/03/06 13:48:03
a ja żabko umiem byc szczera do bólu na swoim zamkniętym blogu.. to nie jest takie pisanie, kiedy cały czas uważam na słowa, bo gdyby tak było- bloga nie pisałbym.. pisze go dla siebie przede wszystkim nie dla innych i ze sobą nieszczera być nie potrafię.. .. wiem kto ma kluczyk i kogo dopuszczam do swoich sekretnych myśli i oczekuje ze to zostanie miedzy mną a moimi czytelnikami, których tez nie mam kilkudziesięciu..
-
2010/03/06 13:51:43
do anuli- nie ma jeszcze jak piszesz- wyjaśnienia sprawy.. czekam na link do blogu do którego sie żaby wypowiedź ponoć odnosi.. mnie wyjaśnienie- to nie o tobie- kiedy ewidentnie widać ze o mnie i potwierdzają to jeszcze komentujący- nie jest żadnym wyjaśnieniem..
-
2010/03/06 14:43:48
satine, zastanów się, czy warto się w ten sposób zachowywać. Nie dosyć, że próbujesz cenzurować czyjeś myśli i odczucia, oskarżasz kogoś o kłamstwo na jego własnym blogu (Żaba wyraźnie, publicznie napisała, że to nie było o tobie), to jeszcze się pieklisz, tupiesz nogą i domagasz się tłumaczeń, wyjaśnień. To naraża Cię na śmieszność, bo rzeczywiście nasuwa się tu powiedzenie "uderz w stół...". Ciebie jak widać to nie peszy... Daj już spokój. Nie wystarczy Ci, że przyczyniłaś się do zakończenia tego blogu? Naprawdę, daj spokój.
-
2010/03/06 14:45:42
A z resztą. Ostatecznie, nawet jeśli ktoś tak napisałby o Tobie... Nie ma prawa mieć własnych myśli czy opinii? Rozstrzelasz go? Życzę więcej dystansu.
-
2010/03/06 15:27:31
...nie wytrzymam...ile trzeba mieć w sobie egoizmu, jadu i złości, żeby tak zatruć piękny blog? Jak złą osobą trzeba być, żeby doprowadzić Żabę do ostateczności? Żeby doprowadzić do zaprzestania pisania przez osobę kochającą pisać, co się czuje i czyta z przyjemnością...
Gratuluję Satine popularności, bo chyba o to Ci chodziło...tak wiele osób o Tobie wie, jesteś popularniejsza na blogu Żaby od Niej samej... I sama wiesz doskonale, że Żaba ma na tyle klasy, żeby Ciebie nie urazić, woli wycofać się z tego układu i mieć świety spokój a nie udowadniać, że nie pisała o Tobie ani nie chciała źle. Tylko ludzie z dystansem potrafią to zrozumieć a tak zadufane osoby jak Ty widzą niestety tylko koniec swojego nosa!
Pozdrawiam dziewczyny protesujące przeciwko decyzji Żaby, pozdrawiam Anulę, która nam się ujawniła i podpisuję się pod protestami obiema rękami, nogami, łapami i ogonami!!!
A na Żabę jestem obrażona, że mnie nie wymieniła jako fankę bloga hihihihihi
-
2010/03/06 15:37:09
Satine, ja nie zamierzam podawać Ci linka do blogu, który miałam na myśli. Napisałam już, że to nie było o Tobi. Za to, że e.liza pomyślała o Tobie nie odpowiadam. Może ma powody? Dyskusję uważam za zakończoną, naprawdę nie chce mi się ciągnąc tej przepychanki. Pozdrawiam.
-
2010/03/06 15:42:18
Anula_1977, wzruszyłaś mnie, bardzo Ci dziękuję za to, co napisałaś. Nie spodziewałam się, że regularnie czyta mnie więcej niż garstka znajomych, plus osoby "z przypadku". Tym bardziej jest mi miło. Masz rację, od jakiegoś czasu brakuje pasji, optymizmu, napisałam o tym zresztą we wpisie. To jeden z powodów, dla których na razie postanowiłam odpocząc od pisania. Bo to nie jest tak, że to przez Satine, ta sytuacja to tylko kropla, która w końcu przeważyła.
Tego bloga kontunuować nie będę, wypaliłam się, zmęczyła mnie ta forma i bałagan w nim panujący. Zastanawiam się czy w ogóle będę pisać bloga. Piszę, różne rzeczy - pamiętnik, blog, opowiadania, od dwudziestu lat i trudno by mi było z tego po prostu zrezygnować. Podaję swój e-mail: aguw@poczta.wp.pl - odezwijcie się, jeśli zacznę coś nowego, to dam znać.
Serdecznie Cie pozdrawiam i, jak to mówią tutaj "You made my day!" :)
-
2010/03/06 15:44:04
Myszko, kochana jesteś :) Ale to nie jest wina Satine, to raczej wina sytuacji, która jest jedną z kilku, które doprowadziły mnie do tej decyzji właśnie. A nie wymieniłam Cię jako fanki, bo znamy się tyle lat, że znasz moje mysli, nie muszę ich w słowa ubierać :) Ściskam Cię mocno!
-
2010/03/06 15:55:44
zaraz zaraz- ja sie nie przyczyniłam do niczego.. uraziła mnie żaba swoimi opiniami , które napisała na blogu publicznym wiedząc o sprawach z mojego zamkniętego bloga.. jesli ja sie mylę i nie jest to o mnie- proszę żabę o pokazanie źródła ( napisałam do niej meila i ta droga proszę o źródło) , czyli blog faceta do jakiego sie odnosi rzekomo.. jak na razie nie mam powodów myśleć ze to o mnie nie było..
oczywiście można sobie pisać o sie uważa, ale trzeba też liczyć sie ze słowami, czy czasem nie są niesprawiedliwe i czy kogoś nie dotkną, zwłaszcza że pisałam to na blogu zamkniętym i wie o tym małe grono zaufanych mi ludzi , a blog żaby jest publiczny.. a ze taka anonimowa nie jestem i już po wpisie żaby- jedna pani napisała koment i i odniosła sie do kobiety, która ma blog zamknięty i żaba nie zaprzeczyła że to nie o takiej osobie... wiec co ja mogłam myśleć??
uważam ze skoro ma sie klucz do blogu to chyba nie po to aby poza blog wynosić to co na nim jest, bez względu na to czy sa to fakty( jakich żaba nie napisała ) czy opnie odnoszące sie do napisanego w zaufaniu wpisu.. nadal czekam na upublicznienie wpisu na innym bogu do którego sie opina żaby o tej osobie odnosi..

ciekawa jestem jak wy odniosłybyście sie do tego gdyby ktoś przeczytał o czymś intymnym na waszym blogu zamkniętym a potem na publicznym wyrażał o tym opinie rażące te osobę i niesprawiedliwe ... ciekawa jestem jakbyście to łyknęły gładko.. chyba normalne ze mogło mnie to urazić i czekam na wytłumaczenie się.. klucz to blogu to zaufanie..

chciałam jeszcze dodać- nie odżegnujcie mnie tu od czci i wiary, bo to nie ja zniszczyłam tego bloga- ale zniszczył go brak cywilnej odwagi piszącej..ja go nie zamykam, ja go nie kasuję.. a skoro żaba to robi- to powody wam wyjaśniła.. tylko mnie jeszcze nie podaał o jakim blogu pisała.. proszę albo podać mi link żabo meilem , albo przeprosić.. bo ja nikomu kłamstwa nie zarzucam- czekam na wyjaśnienie i na udowodnieni mi ze sie mylę..ucieczka w zamkniecie blogu nic nie da..
-
2010/03/06 16:37:16
Satine, mam dość tej przepychanki. Cała ta sytuacja jest niesmaczna i rozdmuchana tylko i wyłącznie przez Ciebie. Jeżeli poczuwasz się do mojej opinii wyrażonej o kimś innym, to może rzeczywiście pełna jesteś jadu, masz o sobie zbyt wysokie mniemanie i przekonanie o własnej nieomylności. Linka nie zamierzam podawać, ani Tobie w mailu, ani tutaj. Zrobiłam osobistą uwagę, bez napiętnowania tej osoby i nie zamierzam tego robić pod Twoim naciskiem. I tylko Tobie w mailu napisałam, że to mężczyzna - dlaczego wywlekasz to na forum publicznym, skoro samam mi to zarzucasz? Nie zaprzeczyłam domysłom E.lizy, bo Ty już zdążyłaś to skomentować. Naucz się też czytać ze zrozumieniem, bo połowy rzeczy, jakie piszę kompletnie nie rozumiesz! Nigdzie nie napisałam, że przestaję pisać przez Ciebie, nie jesteś pępkiem świata i pomimo pewnej sympatii, jaką dla Ciebie mam, Twoje zdanie nie jest dla mnie AŻ tak istotne. Na moją decyzję złożyło się kilka rzeczy i anula_1977 zauważyła jedną z tych najważniejszych. Nie uciekam, nie jestem tchórzem ani kłamcą. A to mi zarzucasz. Dosyć mam całej tej rozmowy i nie zamierzam już tego tematu poruszać ani tutaj, ani na Twoim blogu, ani w prywatnych mailach. A poza tym, jak o kimś piszesz, to kultura wymaga używania dużej litery, Satine. Nawet jesli to tylko nick. Pozdrawiam! Żaba791
-
2010/03/06 16:40:20
Nudniejszy, dziękuję za miłe słowa :) masz rację, za dużo chyba pisałam, poszłam jednym słowem w ilość, a nie w jakość :) Oczywiście nadal będę do Ciebie zaglądać :) I tylko jednego mi brakuje - żebyś więcej o tańcu pisał. To jest coś, co kocham :)
P.s. Proszę tylko nie pomyśl sobie, że ten "facet" to Ty! ;)
-
2010/03/06 16:40:49
Wanilia39, dziękuję :) Miło mi bardzo :) Pozdrawiam serdecznie!
-
2010/03/06 16:45:27
satine_blox przeczytałam jeszcze raz poprzedni wpis Żaby i nie ma konkretnie sprecyzowanej osoby o której Ona pisze, więc zgadzam się z dziewczynami "uderz w stół..." A za co masz być przeproszona???czemu uważasz że zamyka bloga bo ucieka? może ma dość , może czuje się wypalona i zniechęcona?
Żaba jeżeli wrócisz do pisania to ja ustawiam się w kolejce po linka:) Mój adresik masz:D
Piszesz lekko i przyjemnie, więc mam nadzieję :D
Pozdrawiam Cię gorąco.
-
2010/03/06 16:50:09
Dzięki Kasiu :) Tobie też kiedyś niechcący sprawiłam tutaj przykrość :( Jeśli powstanie coś nowego, na pewno dam znać :) Ściskam mocno!
-
2010/03/06 20:15:50
Żaba :):) uszy do góry. Życzę Ci odzyskania siły i radości życia. Mam nadzieję, że podeślesz link na pocztę gazetową, jak zaczniesz coś nowego. Powodzenia!
-
2010/03/06 20:23:51
Satine, spokojnie... emocje są złym doradcą. Zobaczyłaś wpis u Żaby. Z jakiegoś powodu wzięłaś go do siebie, choć nigdzie nie padła nawet wskazówka o kogo może chodzić. Potem przeczytałaś komentarz jednej z czytelniczek i tak naprawdę ten komentarz najbardziej Cię rozwścieczył.
Gdyby ja przeczytała u mojej koleżanki (bo skoro Żaba ma klucz do Ciebie, to pewnie się znacie) coś takiego, to pewnie byłoby mi przykro i spytałabym ją prywatnie o co chodzi. Ostatecznie można cofnąć kluczyk do bloga, jeśli ktoś rzeczywiście nadużyje naszego zaufania. Ale robienia afery i rzucania oskarżeń, to już naprawdę nie rozumiem. Takie sprawy załatwia się inaczej. Warto popracować nad tzw. "inteligencją emocjonalną"- będzie łatwiej i Tobie i innym.
-
2010/03/06 20:36:21
I jeszcze jedno. Na pewno nie ujawniłabym publicznie, że wzięłam te słowa do siebie- wstydziłabym się przyznać, że odnajduję się w takim opisie. Znając siebie poczyniłabym też pod wpływem takiej sytuacji autorefleksję.
Sorry, Żaba, że u Ciebie dyskutuję z Satine, ale poczułam się wywołana do odpowiedzi, więc wczułam się w sytuację drugiej strony :)
-
2010/03/06 21:43:52
Anula_1977, jeszcze raz dziękuję :) a dyskusją z Satine się nie przejmuj, podnosisz mi liczbę komentarzy ;) Pozdrawiam!
-
2010/03/06 23:35:17
Satine, ja właśnie miałam takie odczucia kiedy Cię czytałam. jeśli chcesz mieć do kogoś pretensje to do mnie. ale niestety, nie Ty jedna w ten sposób w sieci piszesz :(
z tego co wiem Żabka czyta sporo blogów. i nie mam zamiaru już jej pytać jakich, bo tylko i wyłącznie jej sprawa!
głupio mi, bo nie wiedziałam, że narobię jej takich z Tobą problemów.
przeginasz wymagając linków! chyba Ci się role pomyliły. napisała, że nie o Tobie, to nie o Tobie i po sprawie.

i mi też byłoby głupio się odezwać, gdybym podejrzewała, że to o mnie może chodzić...
jeśli masz ochotę jakoś mi odpowiedzieć, napisz proszę na gazetowego maila, pozdrawiam

Żabko, proszę nie ustosunkowuj się już do mojej wypowiedzi, ja na tym kończę swoje śmiecenie na tym blogu :( licząc że znów zaczniesz pisać :) pozdrawiam
-
2010/03/06 23:55:29
Ajajaj! Trochę mnie tutaj nie było i masz... Trafiam na pożegnalny wpis. :-(( Szkoda, bo bardzo lubię Cię czytać. Traktowałam Twoje wpisy jako ... uzupełnienie tej sfery życia, która nie była mi dana - dzieci, budowanie takiej "tradycyjnej" rodziny, dorastanie do roli matki i zmiana życiowych priorytetów. Nie znam wszystkich scysji z czytelnikami, o których piszesz (muszę nadgonić), ale rozumiem Twoją argumentację. Blog nie powinien miejscem, gdzie gryziesz się w język (łapki właściwie ;-))), żeby kogoś nie urazić. Ograniczanie tematyki i kręgu odbiorców nie ma sensu, bo to Twój "kawałek podłogi" i "u siebie" trzeba czuć się swobodnie. Wpadaj więc do mnie i daj znać, gdzie się umieścisz, bo jakoś nie wierzę, że zupełnie przestaniesz pisać. ;-)) Uściski!
-
2010/03/08 03:22:58
A mnie naprawdę robiło się ciepło na sercu i zielono za oknem, gdy czytałam twój codziennik,miły, serdeczny i bez zadęcia.
Buziaczki ślę dla Ciebie i dla dziewczynek :)
PS Kocura możesz pozdrowić :))
-
2010/03/08 14:14:42
Zaba, przez kilka dni zajmowalam sie corka po wypadku i dopiero dzis wpadlam do Ciebie, a tu...
To moze pisz rzadziej...? Ale pisz. Bardzo mi pomoglas, wiesz?
Pomoglas mi pogodzic sie z wymuszonym odlozeniem na bok mojej kariery po studiach, tez odlozonej uczciwie na pozniej, a w koncu - z wyboru- na korzysc dzieci i domu, pogodzic sie z moja wymuszona emigracja i... jeszcze nie wszystko wiem, ale wyczytalam z Twoich notek, takie wyciagnelam emocje i wnioski, dla siebie.
Dziekuje. I nie wlacze sie w dyskusje, pod notka, tylko powiem od siebie - tak myslalam piszac komentarz.
Powiem tylko, ze ja tez jestem czasem zgaszona, gdy czytam niektore komentarze pod swoimi notkami, odechciewa sie pisania. Ostatnio nie pytalam (u siebie) o porady, szczegolnie, w rodzaju": "mysle, ze powinnas jako matka..." Dziekuje, ze tego nie zrobilas.
Prosze Cie o wpadanie do mnie, o powrot do pisania - wierze, ze nie wytrzymasz za dlugo, bo dobrze piszesz i lubisz pisac.
Jesli nie o codziennym zyciu, to filmy, ksiazki, muzyka, wspomnienia, podroze, ale ja o dzieciach moge pasjami czytac, bo mam dzieci i najwazniejsze w moim zyciu sa moje dzieci, wiec jeszcze sie zastanow!:) Z drugiej strony, przestalam pisac o moich dzieciach, tylko czasem, dosc ogolnie, wiec tez Ciebie rozumiem.
Sciskam mocno, no i sie poplakalam, cos ze mna nie tak...nie odchodz...
-
2010/03/08 14:55:02
Dziękuję Justyno, bardzo mi miło, że tak odbierałas mój blog :) Bardzo to wiele dla mnie znaczy, że kogoś interesowały moje doświadczenia jako matki :) Ściskam serdecznie i oczywiscie nadal będę Ciebie odwiedzać :)
-
2010/03/08 14:57:28
vidal_sasun, Twój blog tak odmieny od mojego, czytam go zresztą pasjami i zrywam boki, tym bardziej mi miło, że do mnie zaglądałaś i tak dobrze o moim blogu mówisz :) Dziękuję za podzrowienia, Kocura pozdrowię jak wróci z pracy (choć to też zależy, bo jesli będzie bez kwiatków z okazji Dnia Kobiet, a jednocześnie też trochę tak po naszej wczorajszej kłótni, to nie będę z nim gadać! najwyżej później pozdrowię :) Ściskam mocno!
-
2010/03/08 15:03:17
Aguś, Ty wiesz ile znaczy dla mnie Twoja opinia. Po przeczytaniu Twojego komenatrzu wzruszyłam się i uśmiechnęłam. Nie wiedziałam, nie miałam pojęcia, że tak odbierałaś moje "wyopociny", że to moje pisanie mogło dla kogoś tyle znaczyć. Wiesz, jak bardzo lubię pisać, więc może za jakiś czas, kiedy emocje opadną, a w głowie wyklaruje się pomysł o czym moge pisać w miarę "bezpiecznie", może wtedy wrócę. Szczerze mówiąc szkoda mi zostawiać tego bloga, ale tutaj już sie wypaliłam. Na razie w ogóle wypaliłam się w pisaniu.
Na pewno będę do ciebie zaglądać, regularnie jak do tej pory. Odezwę się też czasem mailowo :) Ściskam Ciebie i dziewczynki mocno, mam nadzieję, że córcia czuje się już dobrze, a sprawa wyjaśni się szybko. Całusy!
-
2010/03/08 21:32:50
szkoda :( zagladam do Ciebie od czasu do czasu, bo tak normalnie i cieplo piszesz o zwyczajnych sprawach (a poza tym pamietam Was, Ciebie i Kocura, z DTS)... po cichu licze na to, ze reanimujesz blog :)
pozdrawiam cieplo!
Izja z DTS