|
Zosia, Marysia, Kocur, Piper i wszystko, co w życiu Żaby najważniejsze.
Blog > Komentarze do wpisu
Nic ciekawego.Nic ciekawego się nie dzieje. Dzień mija za dniem, dziewczynki ostatnio jakoś niespokojnie w nocy śpią, więc niespokojne noce stały się i moją specjalnością. Kocur pracuje, nie ma go w domu do późna, wraca dopiero na kąpiel dziewczynek. Wieczorem, kiedy pójdą już spać, ogarniam kuchnię, robię kanapki i pakuję się do łóżka, przed telewizor, i oglądam hurtowo kolejny serial.
Nie narzekam, nie jest źle, choć rutyna trochę nuży. Małe znów przeziębione, katar cieknie potwornie, ostrożnie więc ze spacerami, ale chodzimy, chodzimy. I tak ostatnio na spacerze pies potrącił Zosię (uciekła mi kilka metrów do przodu, pies wystraszył się naszej Piper i nie zauważył dziecka), a ona upadła na asfalt, uderzając w niego głową. Na szczęście ma tylko siniaka. Nie wiem kto bardziej się wystraszył - ona, czy ja. Właściciel psa nawet nie zauważył co się stało, pies biegł za nim, on się nie oglądał. A wczoraj skoczyłyśmy do centrum handlowego (odkąd mamy drugi samochód nie jestem już taka uwiązana w domu i korzystam z tego dobrodziejstwa chętnie). I muszę pochwalić moją córeczkę, która ponad godzinę grzecznie jak aniołek, jak nie moje dziecko, chodziła ze mną albo za rączkę, albo trzymając się wózka (oficjalna wersja dla Zosi: pilnowała Marysi). Jeśli coś jej się spodobało, ale ja mówiłam, że tego nie kupimy, odkładała na półkę bez marudzenia. Nie mogłam uwierzyć, że może być aż tak grzeczna. I zaczynam wierzyć mojej koleżance, która mówi, że to naprawdę kochane, grzeczne dziecko. Do tej pory myślałam, że głównie kochane :) Dni mijają mi na spędzaniu czasu z dziewczynkami, sprzątaniu, gotowaniu. Nie, nie jest tak źle, nie jest tak pusto jak to brzmi. Z dziewczynkami uwielbiam spędzać czas, a za dwa miesiące nie będę go już miała tak dużo. Na szczęście powrót do pracy będzie w miarę łagodny, bo przez kolejne pół roku będę pracowała 3 dni w tygodniu (nie wierzę, ale poszli mi na rękę i będę pracowała od poniedziału do środy, tak więc będę miała dłuuugi weekend!). Gotowanie zaczyna sprawiac mi coraz większą frajdę. Ostatnio przypominam sobie standardy - czyli zupa ogórkowa na żeberkach (ale nie z paczki), żeberka z pieca, pierogi ruskie. Kupiłam dwie kolejne ksiązki ("The new family bread book" Ursuli Ferrigno i"Just for kids. Healthy and tasty recipes for kids"), jutro chyba zrobię pierwsze podejście do przepisów z nich obydwu. I tak mi mija to życie, upływający czas widzę głównie po Marysi, która zmienia, rozwija się w oczach. Z poza tym? Jakoś tak... Czytałam przed chwilą znajome blogi, nadrabiałam zaległości. W jednym uderzyła mnie niewiarygodna wręcz ilość jadu. Już wcześniej wydawało mi się, że autor/ka ma nieco zwichorwane postrzeganie świata, przypisuje sobie prawo do oceniania innych ostro, nie dopuszczając możliwości pomyłki, jakby był/a nie wiadomo kim, nie wiadomo jakim autorytetem. Jednocześnie postrzeganie siebie też ma zwichrowane - stanowczo zbyt wysokie. I nie wiem jak się do tego odnieść. Pewnie w ogóle się nie odniosę, nie chcę nikomu przykrości sprawić, w sumie w żaden sposób mnie to nie dotyczy. Tylko jakiś taki niesma pozostaje.. sama nie wiem dlaczego. Chaotyczny ten wpis, ale to chyba pora, żeby zaaplikować sobie kolejny odcinek "Desperate Housewives" i pośmiać się trochę przed snem. Dobrej nocy! czwartek, 04 marca 2010, zaba791
Komentarze
2010/03/04 22:37:09
oj, znam te dni, dni i kolejne dni :)
jest w nich jakieś ciepłe pięno, ale czasem trochę nuży..... a co do jadu i blogów. była taka chwila, kiedy zdałam sobie sprawę, ze cięty dowcip, ironia i krytyczny stosunek do rzeczywistości, to w istocie jad, chora frustracja i mania wielkości pewnej pani. więc przestałąm czytać. to chyba jak z wiadomościami. wolę te dobre i optymistyczne. kwaśne i złośliwe nie smakują. pozdrawiam :) 2010/03/05 08:00:58
Kasiu, dziękujemy za bajkę, podobała sie bardzo :) całusy dla dziewczynek!
2010/03/05 08:03:06
Kasiu, czasami tak, ale kiedy pomysle sobie, że tego czasu już mi nikt nigdy nie da, a poza tym dziewczynki już nigdy nie będą takie małe, to znużenie mija :)
Co do ironii i ciętego dowcipu - tego tam nie ma, jest proste walenie z mostu ile to autor/ka jest wart/a, a jak mało inni. Nie chcę się zagłębiać, bo jak powiedziałam, w sumie nic mi do tego, nie dotyka mnie to, nie dotyczy w żaden sposób, tylko czytać już tego nie mogę, więc chyba przestanę :) Pozdrawiam! 2010/03/05 10:03:00
domyślam się, że blog o którym piszesz jest zamknięty. widuje tą panią u Ciebie. ja już dawno się do niej zraziłam(jestem prawie pewna, że wiem o kogo chodzi)
a co do reszty wpisu :) dni spędzam podobnie, L. od kilku dni zdrowa, W "Gotowe na wszystko" tez się wciągnęłam jakiś czas temu, obejrzałam wszystkie serie i szczerze mówiąc, teraz te najnowsze podobają mi się mniej, jednak co tydzień czekam z niecierpliwością na nowy :) dużo zdrówka dla dziewczynek! :* 2010/03/05 11:23:10
ja tez wiem kogo obgadujecie- mnie.. mój blog, moje myśli, moje życie, moja ciotka..to nie jest blog publiczny i proszę o nie wynoszenie a zewnątrz informacji tam zawartych..po to ten klucz jest..
2010/03/05 15:07:09
Satine, nie o Ciebie mi chodziło, przykro mi, że tak to odebrałaś. I nie wynoszę żadnych informacji na zewnątrz... Pozdrawiam!
2010/03/05 15:10:35
e.lizko, ostatnio bardzo doceniam zdrowie dziewczynek, nawet jeśli z nosa im ciągle cieknie :) Za dużo się nasłuchałam potworności o chorobach innych dzieci, tym bardziej więc szczęśliwa jestem, zemoje są zdrowe :)
"Gotowe na wszystko" powalają mnie niektórymi tekstami ("Nie wiedziałaś, że jesteśmy Maksykanami? Przecież często jemy meksykańskie żarcie!", "Jemy też często chińskie, czy to znaczy, że jestem Chinką?!", "Nie kochanie, to znaczy, że Twoja mama nie lubi gotować" :))) Oglądam najnowszą serię, mam w całości, więc nie dawkuję sobie przyjemności. W kolejce czeka "Dr House", bo przyznam, że ani jednego całego odcinka nie widziałam :) Ściskam mocno! 2010/03/05 16:01:34
nie do o mnie?/ to może abym nie miała watpliwości o kogo chodzi- odpowiedz na mojego meila, jaki ci wysłałam kilka godzin temu.. na priv chyba możesz sie wytłumaczyć i powiedzieć o kogo chodzi..bo ja cąły czas uznaje że chodzi o moja osobę.. dziwnym trafem wszystko sie zgadza..
2010/03/05 16:19:13
Na maila odpowiem, nie sprawdzałam od rana poczty. Nie wiem co się zgadza, a co nie, bo pisałam tak ogólnie, że pewnie kilka osób mogłoby to wziąc do siebie. Może, jeśli tak bardzo się tym przejęłaś, coś w tym jest? Na miala odpowiem wieczorem. Pozdrawiam!
2010/03/05 17:39:09
też mi się ta scena spodobała :) wiem, że to tylko serial ale czasem patrząc na Gabi czy Lynette nabieram do siebie dystansu ;)
2010/03/05 18:27:08
A wiesz, że ja właśnie dzięki takim serialom przestałam dążyć do miana matki idealnej? Nigdy taka nie będę, zresztą nie wierzę, żeby takie istniały. Też nabrałam dystansu :) Staram się już nie czytać blogów czy artykułów, w których przedstawiane są jedynie dobre recepty na szczęście twojego dziecka, nie porównuję moich dzieci z innymi, nie porównuję w końcu siebie do innych matek, gospodyń domowych.
Ściskam mocno! :) 2010/03/05 18:29:08
ogólnie pisałaś???? przecież odnosisz sie w zdaniu- autor / autorka , do konkretnego wpisu wiec to jest o konkretnej osobie a nie ogólnie.. cos w tym jest , coś.. nie udawaj teraz że nie wiesz co..przynajmniej nie odkręcaj kota ogonem teraz..
2010/03/05 18:36:50
Satine, odpisałam Ci na maila.
"Ogólnie" w sensie nie podałam żadnych informacji, które mogłyby jednoznacznie wskazać o kim piszę. A pisałam o konkretnym blogu/osobie. Przepraszam, ale cały świat nie kręci się wokół Ciebie i Twoich problemów. A na samym blox'ie jest ponad 150 tysięcy blogów. Nie mam ani siły, ani ochoty tutaj się z Tobą kłócić i wyjaśniać Ci. Jeśli odebrałaś to jako fragment o sobie, to może powinnaś się nad tym zastanowić. A to o Tobie nie było. Pozdrawiam. 2010/03/05 22:56:06
ech, ech, ech.. :((( moja wychowawczyni mówiła: "uderz w stół...".
ale rzeczywiście nieprzyjemnie się zrobiło. o kim by Żaba nie pisała, to Ty Satine nie powinnaś się czepiać, że się już tak wtrącę. to jest blog Żaby. NIE napisała, że to o Tobie. |
|
Jak się Zosi bajka podobała?
Pozdrawiamy