|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Wpis się zniknął...Notka powstała już ze dwa dni temu, ale się zniknęła. Tzn. pisałam i pisałam, a kiedy nacisnęłam "Publikuj", przeniosło mnie na stronę bloga bez zapisywania. Na powtórkę nie miałam już ani czasu, ani siły, ani ochoty. Dziś podejście numer dwa.
Nie wiem jak to jest, ale kiedy Kocura nie ma, a ja jestem sama z dziewczynkami, to i w domu posprzątane, obiad ugotowany, ubrania wyprasowane, ogólnie wszystko co ma być zrobione, to jest. A kiedy Kocur jest w domu, pomimo tego, że mi pomaga, wszęże panuje nieład, stos ubrań do prasowania się piętrzy... Tylko obiady codziennie są :) Dziwne to jest... Znów nie pisałam długo. Nie działo się nic specjalnego, dzień mijał za dniem, zrobiło się zimno, coraz bliżej do świąt. Już niecałe dwa tygodnie i będziemy w Polsce! Nasze pierwsze Święta Bożego Narodzenia w Polsce od wyjazdu, czyli od czterech lat. Nasze pierwsze święta z naszymi dziewczynkami. Myślę, że jeszcze bardziej niż ja, czekają na to moi rodzice. Przyjadą ich wnusie :) Tata nie widział jeszcze Mani, nie przytulił jej jeszcze, Zosi nie widział ponad rok. To bardzo długo w życiu takiego malutkiego dziecka. A z Zosi rośnie słodziak i cwaniak malutki. Energii ma za troje dzieci, pomysłów jeszcze więcej, arsenał minek nieograniczony. A od dwóch dni, odkąd zaczęłam robić jej dwa urocze, sterczące kucyki, wygląda na dużą pannę. Nie mogę się napatrzeć na nią. Z kolei Maniutek to rozkoszne, spokojne i niesamowicie radosne dziecko. Ciągle się uśmiecha, śmieje, wyciąga rączki, wszystkiego chce dotknąć, wszystkiego posmakować, sprawdzić języczkiem. Siedzi już zupełnie bez żadnego problemu, stabilnie, pewnie, sięga po zabawki i wraca do siadu. Zaczyna też próbować już raczkowania, ale to naprawdę same początki dopiero. Za kilka dni skończy pół roku. Kiedy to minęło? Jest silnym i dużym dzieckiem, waży ... 9,2 kg (dla porównania Zosia waży tylko ok. 12 kg, piórko, drobinka moja malutka). W piątek jedziemy na szczepienie, więc pani doktor dokładnie ją zważy, zmierzy, obstuka, osłucha. Ostatnio kaszlała i byłyśmy u lekarza - okazało się, że to na tle alergicznym. Tak sobie przypominam, że kaszel się zaczął, kiedy mleko zmieniłam, więc wróciłyśmy do tego pierwszego. Plus lekarstwo, mam nadzieję, że szybko minie. Już słychać duża poprawę. Nie mogę się nacieszyć tymi moimi pociechami. Dziś byliśmy u znajomych, mają synka o miesiąc młodszego od Mani, z Magdą razem pracujemy. Zosia była tak kochana, że aż trudno uwierzyć, że tak dobre, dbające, delikatne może być takie małe dziecko. Głaskała dzieci po główkach, delikatnie przytulała, całowała, machała zabawkami. Ale jak tylko weszliśmy, od razu "zaklepała" bujaczek dla Mani i przyniosła jej zabawki. Dba o siostrzyczkę. Przeszła jej już chyba cała zazdrość, w stosunku do Marysi jest tylko delikatna, opiekuńcza i czuła. Trzeba rano usłyszeć krzyk Zosi "Maaaaniaaaa!" i pisk Mani, kiedy się zobaczą po przebudzeniu, żeby zrozumieć jak bardzo się już kochają. Baliśmy się, że Zosia będzie zazdrosna, a ona potrafi podejść do Mani z husteczką i wytrzeć jej buzię, bo mama nie zauważyła, że się obśliniła. Wierzyć się nie chce, przecież to taki brzdąć dopiero jest! Nasz wyjazd już tuż tuż. Odliczam dni. Prawie wszystko już zaplanowane. Przylatujemy 10go grudnia do Gdańska, zatrzymujemy się na noc u mojej siostry. W piątek kosmetyczka, fryzjer i do rodziców. W sobotę chrzest Marysi, w poniedziałek wieczorem wsiadamy w nocny pociąg i jedziemy do Bukowiny Tatrzańskiej. Pokój już zarezerwowany, na zdjęciach wygląda to pięknie. Blisko wszędzie, szczególnie do term tatrzańskich, na które napaliliśmy się ogromnie. Szczególnie na siedzenie w otwartym basenie, kiedy dookoła śnieg i mróz. Potem powrót do moich rodziców na święta i Sylwestra. Po Nowym Roku na około tydzień do Warszawy. Tam zatrzymamy się u wujostwa Kocura i trochę u mojej najmłodszej siostry. Ustaliłyśmy już, że jeden wieczór będzie tylko dla nas i wypuścimy się "na miasto". Ech, jak ja dawno nie szalałam w klubach! A potem znów mój rodiznny dom i powrót. Na pewno szybko to zleci, ale na razie jeszcze czekam niecierpliwie. I tylko za pieskiem naszym będę tęskniła (zaoopiekują się nią znajomi, o których dzisiaj byliśmy, Piper ich lubi i chyba spodobał jej się zapach ich domu). No i za domem naszym też będę tęskniła. Tak sobie ostatnio pomyślałam, że to jest Nasze Miejsce na Ziemii i trochę boli zostawiać go pustym na tak długo. Ale sąsiedzi będą go pilnować, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Mogłabym jeszcze pisać i pisać, tematów dużó w głowie, ale oczy szczypią i plecy bolą (9 kg na biodrze to jednak trochę waży, muszę częściej chustę używać...). Z radością czekam na każdy dzień, bo każdy dzień przybliża mnie do mojego wymarzonego wyjazdu :) sobota, 28 listopada 2009, zaba791
Komentarze
nudniejszy
2009/11/28 23:22:18
fajnie masz :)
2009/11/29 00:11:27
Oj, przyjeżdżajcie do Polski jak najczęściej się da, bo ani się spostrzeżesz, a zaczną się utrudnienia typu: praca, brak urlopu, szkoła, studia, egzaminy... Znam to z życia mojej siostry. Ich dzieci już dorosłe są i pewnie najbliższe Święta będą ostatnimi, na które choć na kilka dni przyjadą do Polski w komplecie.
2009/11/29 10:34:39
Aga super ,że spędzisz święta z rodziną:) To chyba najpiękniejsze ze Świąt. Odpoczywajcie ile się da!!!
2009/11/29 11:29:38
Justynko, Mania to jeszcze nie będzie za bardzo wiedziała co się dzieje, ale Zosia już chyba tak :) To będą jej pierwsze, takie świadome święta :) Naprawdę nie wiem kto się bardziej n a to cieszy, ja czy moi rodzice :)
2009/11/29 12:49:56
Ale tempo w Polsce, duzo sie bedzie dzialo!:)
Ciesze sie, ze to juz niedlugo. Coreczki rosna i rozwijaja sie cudownie, czytam zawsze z przyjemnoscia!:) Opiszesz wrazenia po powrocie, mam nadzieje, bede czekala. Kiedys tez mi tak wpis "wcielo" i jest na to sposob. W podgladzie masz w prawym, giornym rogu taka zielona ikonke, jak w nia klikniesz, odzyskasz ostatni wpis, wyprobuj na jakims nieistotnym jednym zdaniu, zobacz jak to dziala, zeby w razie czego poczuc sie pewnie, gdyby po napisaniu zniklo cos waznego, dluzszego ( nie zycze, odpukac). Sciskam serdecznie:) 2009/11/29 22:25:26
Aguś, dziękuję za pomoc. Chyba już mi nawet kiedyś pisałaś, ale zapomniałam :(
Opiszę na pewno, może uda mi się czasami napisać kilka zdań, zobaczymy. Ale nastawiam się raczej na chłonięcie wszystkimi zmysłami, a potem będę oddawać :) Ściskam mocno! 2009/11/29 22:26:19
Nudniejszy: oj tak, Tatry marzyły mi się już od dawna, teraz śnią mi się po nocach :)
Już nie mogę się doczekać! Pozdrawiam! |