Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Blog > Komentarze do wpisu

Potrzebuję zmiany, bo mnie cos trafi!

Na fitness poszłam, nie dałam się. Powiem szczerze, że myślałam jednak, że jestem w lepszej formie... Po pół godziny ćwiczeń ledwo się na nogach trzymałam... Ale dziś nie mam nawet zakwasów, tylko lewa łydka boli jak po skurczu. I tak na fali nowego czuję, że potrzebuję zmiany.

Zwykle na wiosnę ogarnia mnie ochota na zdrowe odżywianie i ruch. Tym razem na jesień mnie bierze... I na ruch, więc ten fitness, dopoki jeszcze pogoda pozwala, codziennie raz albo dwa razy na spacer z dziewczynkami. Jeśli chodzi o zmianę diety, to czasami zupełnie nie chce mi się stać przy garach, więc robię coś na szybko. A potem mam wyrzuty sumienia, bo na szybko, ale niekoniecznie na zdrowo. Choć podobno tak można. Stąd moje zainteresowanie ostatnio nowymi pomysłami, stylami w gotowaniu. Jutro będzie kurczak z piekarnika. Mam nadzieję, że wyjdzie mi smaczny :)

Marysia bije chyba wszystkie rekordy i próbuje nam siadać. Czasami kładę ją sobie na kolanach, pleckami na moim brzuchu, a ona dźwiga się do siadania. Na spacerze też coraz częściej płacze dopóki nie podniosę jej trochę, żeby mogła sobie wyglądać z wózka. Nie chcę jej przeciążać kregosłupa, ale skoro sama próbuje... Zosia zaczynała jak mialajakieś 5 miesięcy, nie 3... Powoli przygotowuje się też do przewaracania z plecków na brzuszek, udaje jej się czasami prawie na boku położyć. Siłaczka nasza kochana! Śpią już obie w swoich łóżeczkach, grzecznie, Zosia tylko kombinowała jeszcze przez pół godziny co by tu zbroić, a potem śpiewała sobie, ale od dłuższej chwili już cisza. Zasypiają pięknie same - tata przeczyta książeczkę, wycałujemy je obydwie, gasimy światło i spokój... Mamy wieczór dla siebie. Z Zosią w tym wieku i później nie było tak łatwo... Tym razem od początku przyzwyczailiśmy małą do samodzielności. Z drugim dzieckiem podobno zawsze jest łatwiej :)

KOlejny dzień minął, ja znów nic w domu nie zrobiłam... Od kilku dni w ogóle nie potrafię się zorganizować ani zmobilizować do czegokolwiek. Korzystaliśmy tylko z pięknej pogody, dużo na powietrzu byliśmy z dziewczynkami, tyle dobrego. A dom zapuszczony! Może wreszcie dzisiaj trochę się wezmę. Niech Kocur sobie postrzela, a ja ogarnę dół na spokojnie... W niedzielę byliśmy u znajomych, czysto, przyjemnie w tym ich domu... Naprawdę miło. Aż mi się głupio zrobiło, że ja taka bałaganiara ostatnio. No i że tyle niedokończonych rzeczy u nas w domu. Próbuję więc Kocura zmobilizować, żeby się trochę wziąć. Zacznę dziś wieczorem dając dobry przykład :) Miłego wieczoru Wam życzę! 

wtorek, 15 września 2009, zaba791

Polecane wpisy

  • Jak by to napisać?...

    Pewnie zadziwię Was wpisem po tak długim milczeniu. Ale tak na chwilkę postanowiłam zajrzeć na znajome blogi, więc przy okazji i ode mnie parę słów. Decyzja pod

  • No dobrze, napiszę więc parę słów.

    Ja po prostu nei mam czasu! Rano biegiem prysznic, kawa, bajgel z miodem, makijaż (5 minut) i chociaz chwila z dziewczynkami. Potem do pracy. W pracy ostatnio n

  • Polskie zagłębie w chińskiej dzielnicy w irlandzkim Dublinie.

    Sprzedaliśmy samochód! Szkoda trochę było, ale siła wyższa. Dzięki temu pojawiły się pieniądze, które mogliśmy tak po prostu wydać. Wybraliśmy się więc do centr

Komentarze
2009/09/16 12:57:28
Znajomi wysprzatali przed wizyta gosci, to mobolizuje, w tygodniu tam tez moze byc inaczej, jak znam zycie.
Usciski:)
-
2009/09/16 15:33:39
Na pewno jest im łatwiej utrzymać czystość, bo w tygodniu oni w pracy, mały w żłobku, więc nie nabałagani się tak bardzo. U nas cągle pełna chata :) Ale to nie zwalnia mnie z obowiązku sprzątania i dbania o dom :) szczególnie, że jak tylko wyniosłam wyprane i wyprasowane ubranka małych na górę, od razu zrobiło się ładniej :) ciśnienie leci na łeb na szyję i znów sił nie mam, ale może ddruga kawa postawi mnie trochę na nogi... miłego dnia! :)