Zosia, Marysia, Kocur, Piper i wszystko, co w życiu Żaby najważniejsze.
Blog > Komentarze do wpisu

Co to się porobiło? Polska przez wieki.

Nie chcę zabrzmieć patetycznie ani kreować się na specjalistę od historii (chociaż kiedyś byłam w tym naprawdę dobra), ale tak sobie myślę... Kiedyś Polska sięgała od morza do morza. Później jako jedyny chyba kraj w Europie zapewniała swobodę wyznawania każdej religii, była krajem tolerancji i mądrości. Zjednoczona unią z Litwą była potęgą. Jednak ani sukcesy militarne, ani polityczne, ani kultura, nic nie trwało wiecznie. Gdzie teraz jest Polska?

Czytam kolejny wywiad z kolejną osobą, która "liznęła" trochę Zachodu - tworzyła (np. pan Żuławski), albo występowała (np. pan Adamczyk). Wszyscy ekscytują się, że wcale nie jestesmy tacy gorsi, że nasze filmy, że to, że tamto, że nas jednak znają... Fajnie. Dlaczego jednak nie jest tak, że to np. Francuzi ekscytują się, że znamy ich filmy w Polsce? Dlaczego stawiamy się od razu niżej, czujemy się gorsi? Wieki świetności naszego kraju. Spartoliliśmy to korcentowo zaczynając od liberum veto. Przez nasze liczne przywary, kłótliwość, zawiść, daliśmy się potem niemal na tacy Rosji, Prusom i Austrii. Wiem wiem, taki był układ sił, słabi byliśmy. A potem? Nasze sojusze, które miały nas uchronić od agresji? Wielka Brytania i Francja wypięły na nas swoje blade tyłki. Co z tego, że nasi żołnierze ginęli za ich niepodległość, kiedy bezpośrednio za naszą już nie mogli? Gdzie było miejsce pilotów Dywizjonu 303 i pozostałych, kiedy w wielkim pochodzie radości i chwały z okazji zakończenia II Wojny Światowej szli przedstawiciele... krajów afrykańskich? Ci piloci połykali łzy upokorzenia w tłumie gapiów. Znów się na nas wypięli, zaprzeczyli męstwu, ofiarom. To nie jest tylko tak, że to "oni", nie wierzę w powtarzające się regularnie zbiegi okoliczności, niekorzystnych dla nas. Gdzieś tam, na szczytach, siedzieli ludzie, którzy potrafili zaprzepaścić wszystko co najlepsze i najpiękniejsze. A Polak? A Polak pcha ten swój ciężki wózek trosk i zmartwień, niedoli, pcha go pod górę cicho i cierpliwie. Jak cholerny Syzyf.    

Tak, wiem, łatwo mi mówić, kiedy sama siedzę sobie za granicą. Może jeszcze ktoś mi powie, że nie jestem już Polką? A to nie tak... Kiedy czytam takie wywiady, to krew się we mnie burzy, bo to naprawdę inaczej powinno być. Mamy być z czego dumni, nasza historia, kultura, sztuka, wielcy ludzie. Także przeciętny Kowalski - dopiero tutuaj widzę, że ten przeciętny pan K. jest o wiele inteligentniejszy, bardziej zaradny i pracowity niż przeciętny pan Smith. I czytam, słucham, jak to w Polsce teraz dobrze, jak się gospodarka dobrze trzyma, że kryzysu nie ma, że wzrost, ze nas chwalą. A znajomi mówią mi, że za 5 zł to nawet soku w sklapie nie kupisz. Matko, jak ludzie potrafią więc żyć, żyć godnie, dobrze, jeśli zarabiają ile zarabiają, a wszystko kosztuje ile kosztuje? Jeśli ubranka dla dziecka najgorszej firmy tutaj w Polsce używane kosztują więcej, niż nowe tutaj? Jeśli Pampersy kosztują tyle samo, a zarobki są 4 razy mniejsze? Jeśli Francuz nie cieszy się, że jego fimy są w Polsce znane, a my jestesmy bliscy omdlenia, bo w sklepie w Hollywood pojawiły się kubki z twarza polskiego aktora?

A ja jestem dumna. Jestem dumna, że jestem kim jestem i skąd jestem.  

środa, 30 września 2009, zaba791

Komentarze
2009/10/01 23:29:29
Swietny wpis! Nadawalby sie do Wyborczej albo innej powaznej gazety. Brawo!
Pozdrawiam po przerwie:)
-
2009/10/02 10:36:53
Tez jestem dumna, ze jestem skad jestem!:)
Nie czytalam tych tekstow, o ktorych wspominasz, widze, ze daly do myslenia, swietnie napisalas.
Usciski:)
-
2009/10/02 13:42:23
dziękuję Agatko, bardzo się cieszę, że Ci się podoba :) może kiedyś... w sumie zawsze chciałam pisać :) pozdrawiam i cieszę się, że wróciłaś :)
-
2009/10/02 13:42:49
dziękuję Aguś, wiesz jak się licze z Twoim zdaniem :) ściskam mocno!