Zosia, Marysia, Kocur, Piper i wszystko, co w życiu Żaby najważniejsze.
Blog > Komentarze do wpisu

Zdążyć z życiem.

Pod koniec maja był piękny, gorący weekend. Pojechaliśmy więc nad morze - Zosia, Kocur, ja z wielkim brzuchem i Piper. Cały dzień na plaży, zabawy w piasku, potem Zosia spała w namiocie. To był fajny weekend.

Liczyłam na to, że to będzie gorące, piękne lato (naczytałam się prognoz na jednym z portali i uwierzyłam jak głupia). Planowałam więc więcej takich wyjazdów nad morze, już z Marysią, a poza tym miałam piękny plan spędzania całych dni z dziewczynkami w parku - kocyk, jedzonko, picie, piłka i cały dzień zabawy. Nie spędziłam tak ani jednego dnia. A to trzeba było coś zrobić w domu, a to pogoda nie taka, a to to, a to tamto. Nagle poczułam w powietrzu jesień i zrobiło mi się tak potwornie przykro... I zdałam sobie sprawę, jak ucieka czas. Moja Zosia, jeszcze niedawno nieporadny maluszek, lada chwila zacznie mówić i będę tęskniła za ciszą. Marysia, jeszcze niedawno w brzuchu, lada moment zacznie przewracać się na brzuszek sama, a za kolejną chwilę będzie siedzieć, potem chodzić... Uciekają te chwile, jedna po drugiej. I jeśli nie będę się cieszyła nimi teraz, kiedy trwają, tylko czekała na bardziej sprzyjające warunki, to odejdą bezpowrotnie, a ja nie zdążę ich odpowiednio przeżyć.

Ciągłe wymówki, usprawiedliwienia - a to nie ma czasu, a to pieniędzy, a to sił... Owszem, nic na siłę, wiadomo, że najlepszy wypad w ciekawe miejsce nie będzie cieszył, jeśli oczy będą się zamykać ze zmęczenia. Jednak za dużo marudzę, a za mało robię. Odkładam na później, które może nigdy nie nadejść. Jak dzień spędzony w parku...

DLatego teraz, zamiast siedzieć przed komputerem, usiądę z Zosią i będziemy razem rysowały. Będę miała chwilę dla siebie, jak ona pójdzie spać, teraz mogę się przecież pobawić z nią. Szczególnie, że dom posprzątałam wieczorem, a obiad trzeba tylko odgrzać popołudniu. Dziś mogę spędzić cały dzień z moimi dziewczynkami.

piątek, 28 sierpnia 2009, zaba791

Komentarze
2009/08/28 14:19:07
Zaba, tak to jest, ja tez bylam w tym roku tylko raz nad morzem, ale bylo mi tak spokojnie i dobrze w domu, ze nie tesknilam za parkiem pelnym ludzi i udalo mi sie troche demolki kociej wlasnorecznie naprawic, gdy przez 12 dni nie bylo obydwu corek w domu, teraz znow jest od switu do poznej nocy intensywnie i duzo ze soba rozmawiamy. Tak, chwile sa wazne, niektorzy mowia, ze "w zyciu wazne sa tylko chwile..." znasz ten utwor:)
Do dzis mam wszystkie rysunki moich dzieci, domowe i szkolne, sa wzruszajace.
Usciski i dobrego rysowania z coreczka:)
-
2009/08/28 22:32:19
Aga tak często jest :) A obrazki majlowane z Ala mam pochowane:) Zaś Karlą dopiero zaczynamy:)

Ucałuj dziewczynki
-
2009/08/29 20:35:45
ja ważne jest łapanie chwil... niestety czas tak szybko ucieka... a czasami trudno wartościować - Tobie się udało! pozdrawiam
-
2009/08/30 14:29:56
Aguś, pełne ręce roboty z dwojgiem dzieci, nawet jeśli to już dorastające panny :) Ale trzeba łapać chwilę, carpe diem. Niektórzy to "carpe diem" traktują jak "żyć na maksa", czyli wszystkie szaleństwa dozwolone, "hulaj dusza, jutra nie ma!". Jednak mi chodzi raczej o takie zwykle, spokojne, miłe chwile :) I dziś też takie już były :) Ściskam mocno!
-
2009/08/30 14:31:03
Kasiu, Zosia mi się do rysowania rwie odkąd jej w żłóbku pokazali, czyli już kilka miesięcy. I nawet taki maluch w tak krótkim czasie może się niesamowicie rozwinąc. Muszę obejrzeć obrazki Ali :) Buziaki dla Was wszystkich!
-
2009/08/30 14:32:03
wanilia39, czasami się udaje i wtedy doceniam to, co mam. czasami niestety nie i trzeba się zatrzymać na chwilę i zastanowić co jest najważniejsze :) pozdrawiam!