|
Zosia, Marysia, Kocur, Piper i wszystko, co w życiu Żaby najważniejsze.
Blog > Komentarze do wpisu
Żyleta.Ciąg dalszy naszych przygód z lokatorami, a jakże. Co my takiego złego zrobiliśmy w poprzednich wcieleniach (w tym niczego sobie nie przypominam), że tak po dupie dostajemy?
Wieczorem Henry napisał, czy mogą przyjść porozmawiać. Odpowiedziałam, że już powiedzieliśmy im wszystko, co mieliśmy do powiedzenia. Jeśli mają pieniądze, to proszę mogą przyjść. Przyniosła śpiące dziecko w ramionach, zasłania się nim jak tarczą, od samego początku. Oczywiście pieniędzy nie mieli, to było do przewidzenia. Mieli za to nową historyjkę. Zanim zaczniecie nad nimi płakać i odsądzicie nas od czci i wiary, przeczytajcie do końca. Otóz lekarz jej powiedział, że ciąża jest zagrożona. Dlatego nie mają pieniędzy, bo ona teraz do Czzech musi jechać i ratowac dziecko. Nie mówili tego wcześniej, bo... nie chcieli czy jakoś tak. I żebyśmy my zrozumieli sytuację. Oni nie chcą nam żadnych kłopotów narobić, ona wcale nie chce nas do sądu podać, to ta zła niedobra kobieta w treshold tak powiedziała. Co my, a właściwie ja, bo praktycznie nie dopuściłam Kocura do słowa? Że im nie wierzę. Kiedy się tu pojawili, nakłamali nam jak psy, potem też kłamali, więc im nie wierzę. I sory, ja mam swoje dzieci, których nie będę za chwilę miała jak nakarmić, więc to mnie interesuje, a nie ich wymyślone problemy. No to się zaczęło! Ona do mnie, że ciąża jest zagrożona przez warunki panujące w domku (kiedy się wprowadzali było ok, zresztą wcześniej wilgoć była tylko w łazience), że nie powiedziałam im, że to nie sa warunki do mieszkania z dziećmi (jak ktoś nie wierzy, to niech zajrzy do moich wpisów z połowy kwietnia, w obydwu stoi jak wół, że uprzedzaliśmy ich, że to nie sa warunki dla dzieci, nawet jednego, co dopiero dwóch, a nie raczyli oczywiście powiedzieć, że ona była już wtedy w ciąży). No żesz...! I jeszcze kiedy zwróciłam jej uwagę, żeby nie podnosiła głosu, bo Marysia śpi (malutka spała w wózku obok), to ona do mnie, że jej dziecko (to w ramionach) też śpi. Nie wytrzymałam. Powiedziałam jej, że moje dziecko jest u siebie w domu, a jej nikt nie prosił żeby swojego dziecko tu ciągnęla. Że ma się natychmiast wyprowadzić, skoro mieszkanie szkodzi jej dzieciom, bo przecież one sa najważniejsze i o nich ma myśleć. Ma się natychmiast wyprowadzić, bo nie chcę, żeby mnie potem po sądach ciągała. Nie amiętam już dokładnie, poziom adrenaliny miałam trzykrotnie wyższy niż zalecany, ale powiedziałam jej też coś, że jeśli nie rozumie, co do niej mówię, to niech nauczy się angielskiego, żeby mi nie groziła, że mi kłopotów nie robi, bo ja jej dopiero mogę narobić, a do sądu możemy iść, proszę bardzo. Wszystko mówiłam lekko podniesionym, stanowczym głosem, mimo nerwów ważąc słowa i starannie je dobierając. Wystraszyli się, kiedy m powiedzieliśmy, że nagraliśmy naszą pierwsza rozmowę z nimi, 15go lipca, kiedy nie zapłacili czynszu i obiecali to zrobić w ciągu kilku dni (ustaliliśmy nastęny piątek od tamtego dnia). Po czym wyprosiłam ich z mojego domu. Najpierw ją, on próbował jeszcze coś tłumaczyć, jego tez wyprosiłam. Kocur stwierdził, że zaskoczyłam go, że nie słyszał mnie jeszcze nigdy takiej, nawet w pracy (a pracowaliśmy przecież razem w kilku miejscach, w pracy zresztą się poznaliśmy). "Żyleta jestes!", powiedział. Ano jestem. Jeśli chodzi o moją rodzinę, o moje dzieci, to jestem. I nie pozwolę, nie pozwolę po prostu. Marcin próbował, nic nie wskórał. A nasze ciepłe myśli o nim szybko się sprawdziły: ukradli mu i zniszczyli motor, wyrzucili go z warsztatu, który wynajmował, który był jego "biznesem". (w którym oszukał i okradł wielu ludzi). Dlaczego nie wierzę, że jej ciąża jest zagrożona? W Irlandii opieka w trakcie ciąży jest podobno najlepsza w Europie, przynajmniej kiedy występują jakieś anomalie. Gdyby rzeczywiście coś się działo, już dawno leżałaby w szpitalu, bez konieczności płacenia ani grosza, bo w trakcie ciąży opieka medyczna jest za darmo. Nie musiałaby więc jeździć do Czech i płacić. Stek bzdur. Przychodzą tu i kłamią nam prosto w oczy. Powiedziałam, że mają się wyprowadzić do soboty. Ona szczególnie, jeśli mieszkanie tutaj jej szkodzi. Zdrowie dziecka najważniejsze. Pierwszy raz wyrzuciłam kogos za drzwi. Pierwszy raz w życiu rozmawiałam z kims w taki sposób. I pierwszy raz w życiu po wszystkim nie jestem zdenerwowana. Zaskoczyłam samą siebie. Hmmm, znamy siebie na tyle, na ile sprawdzi nas życie? piątek, 31 lipca 2009, zaba791
Komentarze
ju-sty-na
2009/07/31 01:00:52
Aż jęknęłam, czytając te Twoje wpisy o lokatorach. Pamiętam, jak zaczęliście im ten domek wynajmować. Kurczę, nie myślałabym, że to takie cwaniactwo. Naiwnie zakładam, że ludzie są dobrzy. Niestety, nieraz można się zdziwić.
2009/07/31 02:10:29
no i widzisz Justyno jak się można nieprzyjemnie zdziwić. wielu ludzi nam pomogło w życiu, my też chcieliśmy w jakiś sposo się odwdzięczyć. wcale nie chcieliśmy akurat im tego wynajmować, przeczuwaliśmy chyba kłopoty, ale ja naciskałam, bo mi szkoda było... A trzeba było twardo powiedzieć nie i tyle. Teraz już za późno. Nauczka. I następnym razem też nie zastanowię się, kiedy ktoś poprosi o pomoc: od razu powiem Nie. dobrej nocy!
2009/07/31 02:11:33
e.lizko, mam nadzieję, że masz rację... ciągle pytam "ile może być pod wiatr" i ciągle jeszcze dajemy radę. ale za to spędzliśmy z Kocurem razem super wieczór :) idę więc spokojnie spać :) ściskam mocno!
2009/07/31 09:06:22
Aga , Ciludzie maja tupet! Mnie tez by chyba szlag trafił, podejrzewam ze wywaliłabym ich z domku i od razu zamki zmieniła.
K mi zawsze mówi ze jak mam miękki serduszko to muszę miec twardy tyłek. aga trzymam kciuki ze wszystko się ułoży:) 2009/07/31 10:37:25
Im sie nalezy zgloszenie sprawy, gdzie mozna i trzeba, ze nie placa, nie chca opuscic domku, ktory zapuscili tak, ze jest to niebezpieczne dla zdrowia ich dzieci. Maja sie wyprowadzic natychmiast, zaplacic i naprawic wyrzadzone szkody materialne, szkoda, ze szkod emocjonalnych naprawic sie nie da...Kto zajmuje sia tam takimi sprawami, ze znalezeniem dla nich lokalu zastepczego wlacznie, spisaniem strat, szkod i dlugow, jakie wobec Was maja?
Trzymaj sie Zaba i nie daj sie. 2009/07/31 12:17:59
Kasiu, ona wszędzie te biedne dzieci ciąga i zastawia się nimi jak tarczą. Przecież to okropne! Chcemy ich wywalić jak najszybciej, ale w grę wchodzi tylko wyrzucenie ich siłą, a my nie potrafimy tego niestety. :( Z twardym tyłkiem to rodzice zawsze mi to powtarzali, tyle razy się już sparzyłam i ciągle się nie nauczyłam. Trzydziestka na karku, a ja wciąż taka naiwna!
2009/07/31 12:22:36
Aguś, tutaj nie ma takiej organizacji, która zajmowałabym się takimi rzeczami. Treshold, do którego ona poszła wczoraj, ma za zadanie pośredniczyć i doradzać, ale nic zrobić nie mogą. Jedyne rozwiązanie, to sąd, a to wiadomo jak będzie się ciiągnęło, a zresztą to chyba nie o takie pieniądze... Włączyliśmy im wczoraj wodę, bo to rzeczywiście przegięcie trochę bylo, ale prądu nie, bo nie będziemy za nich płacić kolejnego rachunku. Zresztą już i tak na pewno sporo zużyli. Henry obiecuje, że zapłaci wszysko, zanim się wyprowadzi, ale skoro nie ma teraz pieniędzy, to skąd będzie miał za dwa tygodnie, szczególnie że będzie potrzebował wtedy na cznsz i depozyt w nowym miejscu? NIenawidzę bezsilności, a naprawdę nic już nie możemy zrobić... :( ONa podobno wyjeżdża w pniedziałek do Czech (do lekarza podobno), więc może jak on się gdzieś ruszy, to Kocur szybko zamek wymieni. Chyba że jeszcze w niedzielę się uda. Zobaczymy. Ale nie zostawię tego tak... Dzięki za ciepłe słowa i wsparcie :)
2009/07/31 15:02:26
Pracownicy socjalni sa wszedzie, Zaba, w polaczeniu z adwokatami socjalnymi, ktorzy za darmo - pierwsza wziyta - uczciwie doradzaja i posrednicza; poszukaj w necie.
Moze to jest tak bardzo iinny system w Irlandii, ale cala, tak zwana Europa Zachodnia, ma ten sam podstawowy system. Moze nic o tym nie wiesz, bo do tej pory nie musialas wyprowadzic tego typu lokatorow...gdzies, po ludzku. Trzymajcie sie. 2009/07/31 15:49:34
Aguś, w obecnej sytuacji żeby otrzymać jakąkolwiek pomoc socjalna, trzeba czekac miesiącami. Kocur od pół roku czeka na decyzję, czy dostanie zasiłek... Z jednej strony źle się czuję z tym, że nie mają prądu, masz rację, to nieludzkie. Z drugiej wiem, że ona ma pieniądze, tylko nie chce zapłacić. Pal licho depozyt, chociaż w tym momencie nie mamy żadnego zabezpieczenia. Ale sami nie mamy pieniędzy, a musieliśmy zapłacić już jeden ich rachunek, na kolejny nie będzie nas stać. Poza tym nienawidzę, kiedy ktoś kłamie mi prosto w oczy, z uśmiechem na ustach. A wiesz, że jak pierwszy raz powiedziałam, że nie będę miała na jedzenie dla dzieci, on się zaśmiał? Dlaczego więc żałuję ludzi, którzy nas wykorzystali, oszukali i w jakimś sensie okradli? Szkoda mi ich dzieci, ale to oni sami sprawili, że dzieci mają jak mają. I robią sobie kolejne dzieci, nie mając do tego zupełnie warunków. Jak pisałam już wcześniej, oni przyjechali tu dla świadczen socjalnych, ona była już w ciąży, on dojechał dopiero pól roku temu (miesiąc po narodzinach ich syna). Ewentualna pomoc dla nich, choć z jakiej racji, skoro on nie przepracował w tym kraju ani dnia legalnie?, ewentualna pomoc dla nich i tak będzie z naszych podatków. Ech, szkoda słów. Poproszę o kopa, żeby mi szkoda nie było...
|
|