Zosia, Marysia, Kocur, Piper i wszystko, co w życiu Żaby najważniejsze.
Blog > Komentarze do wpisu

Moje marzenia.

Za oknem szaro, buro i zimno. Na głowie mnóstwo problemów. Nic tak nie odpręży, jak garść marzeń, wyobrażenie sobie że jestem tam, w samym środku tego, o czym marzę, a nie tutaj. Chociaż tutaj też są plusy (np. obie dziewczynki śpią :), ale hop! pomarzyć sobie trochę...

W najbliższym czasie, tzn. w grudniu, chcę pojechać do Polski. Całą rodziną, na cały miesiąc, gdzieś od połowy grudnia, do połowy stycznia. Ja będę jeszcze na macierzyńskim (albo na bezpłatnym już, albo na urlopie z tego lub z przyszłego roku, w każdym razie jakoś to wykombinuję), Kocur pracuje dla siebie (tzn. jak już coś ma, trzymajcie kciuki, bo teraz się jakaś fucha kroi), nie w firmie, więc będzie mógł sobie ewentualnie tak pracę ustawić, żeby mieć miesąc wolnego. Nad logistycznym rozwiązaniem takiej długiej nieobecności w domu zaczęłam dopiero myśleć - co z psem? co z bezpieczeństwem? co z kwiatkami? Ale mam jeszcze czas. Na razie lubię sobie wyobrazić, że jedziemy naszą czwórką do Polski. Święta oczywiście u moich rodziców, prawdziwa Wigilia, pasterka, potem prawdziwe rodzinne święta. I całe mnóstwo prezentów pod choinką, szczególnie dla dziewczynek. I kuchnia mojej mamy... I jej ciasta. Mniam! Do Warszawy trzeba będzie na kilka dni pojechać, pytanie tylko gdzie się zatrzymać? Teściowa zamieniła mieszkanie na studio wlaściwie, z dwojgiem dzieci już na pewno nie będę spała na podłodze na dmuchanym materacu, może u ciotki i wujka Kocura, których bardzo lubimy. Proponowali nam to już podczas ostatniej wizyty. Jednak to, co najbardziej mi się marzy, to parę dni w górach. Wynając gdzieś pokó, na prywatnej kwaterze. Nie wiem gdzie, nie wiem u kogo (a może możecie jakieś miejsce i kontakt polecić?), ale w górach. I żeby dużo śniegu było. Zosia będzie już miała prawie dwa latka, więc powinna mieć frajdę na śniegu. Marysia pół roku, więc na tyle duża, żeby zabrać ją na taki wyjazd. Ech, te śniadanka góralskie...! Świeży twarożek, chrupiący chleb, dżem, świeże mleko...! I wieczory gdzieś przy kominku, z grzańcem w dłoni. Obiecaliśmy sobie z Kocurem, że pomimo, iż nie mamy z czego, ale jeszcze zaciśniemy pasa i wytrzaśniemy jakoś pieniądze na tai wyjazd. Tzn. ja tak muszę gospodarować, żeby były.(jak już pisałam, u n as ja zajmuję się finansami, mamy jedno wspólne konto, większe wydatki zawsze uzgadniamy, mniejsze niekoniecznie, niedawno Kocur powiedział z podziwem: "Nie wiem jak ty to robisz, że zawsze nam starcza, ale rób tak dalej" :). Mam więc cel na tan rok. Lubię mieć na co czekać, nawet jeśli będzie to za kilka miesięcy.

Drugie marzenie, to dom. Chyba coraz bardziej ciągnie mnie spowrotem do Polski. Jeszcze nie teraz, z różnych powodów, głównie obiektywnych pt. finanse, ale może tuż przed tym, kiedy Zosia powinna pójść do zerówki? Czyli za jakieś cztery lata chyba. W każdym razie marzy mi się dom... Gdzieś pod Warszawą np., żeby kolejka dojeżdżała. I niedaleko do lasów, jakieś jeziorko by się przydało. Moja wizja jest taka: białe, gładkie ściany, czerwony dach, brązowe okna. Dookoła spory ogród - trawa, jakieś drzewa, jakieś kwiaty. I koniecznie taras z zejściem do tego ogrodu właśnie. Żeby latem móc zjeść na nim śniadanie, wypić kawę, poczytać gazetę. Wieczorem zaprosić znajomych na grila. To jakaś altanka by się też może przydała, gdzieś w kącie ogrodu. Dużo zieleni, dużo przestrzeni. Jasna, duża kuchnia. Jasnajadalnia, z wyjściem na taras właśnie. Dom musiałby mieć kilka poziomów, nie po prostu dwa piętra, ale np. pomieszczenia co pół piętra. I wielospadzisty dach. I poddasze w veluxami. Nasza spialnia mogłaby tam być. Albo pokój z kinem domowym. Taki dom mi się marzy...

I jeszcze jedno marzenie. Wakacje, zasłużone i tak nam potrzebne wakacje. W Grecji. W małej miejscowości, z dala od zgiełku, tłumu turystów, błyskotek, pierdółek. Mała, spokojna miejscowość. Białe domki, błekit nieba, błekit morza. Małe rodzinne knajpki z pyyysznym żarciem, owocami morza, lokalnymi przysmakami. Hotel z tarasem, żeby wieczorem usiąść we dwoje, jak już dziewczyny pójdą spać i napić się czegoś dobrego, pogadać... Leniwe, spokojne wakacje, w leniwym, spokojnym miasteczku w Grecji.

Można spełnić te marzenia jedno po drugim, zaczynając od miesiąa w Polsce, przez wakacje w Grecji, kończąc na pieknym domu z ogrodem. Zajmie to jednak trochę czasu. Można też za jednym zamachem niemal, ale muszę w końcu w lotto wygrać. Chyba że znajdzie się ktoś chętny, żeby to bezinteresownie mojej rodzinie zasponsorować? Niee?... No trudno :(  

piątek, 31 lipca 2009, zaba791

Komentarze
2009/07/31 23:59:52
...chodź do mnie na herbatkę...tu jest cieplutko ;O*
-
2009/08/01 08:20:25
Zaba,
szkoda, ze Ty tak daleko...
dziewczynki by sie pobawiły razem,
a my byśmy sobie pomarzyły...

ściskam ogromnie!
Kaśka
-
2009/08/01 08:34:53
oj myszko, bardzo chetnie, bardzo chetnie. zobaczyc Wasze gniazdko, pogadac, pomarzyc... :)
-
2009/08/01 08:35:19
Kasiu, wiesz, wyspa jest przeciez raczej mala... moze uda nam sie jakos spotkac, co? :)