Nie ma to jak zaczynac od poczatku, z niezlym bagazem doswiadczen!
Blog > Komentarze do wpisu

Wpis mi zginął...

...ale nie, nie będę dziś płakała :)Hormony (odpukać) trochę mi się uspokoiły. Tak sobie myślę, że skoro wpis, który wstukiwałam tu pracowicie zaginął (tak po prostu, nagle stałam się wylogowana, a wpisu jakby nigdy nie było), to musi być znak. Tak, muszę przestać marudzić, koniecznie, od zaraz!

Nie jestem cierpliwą osobą, więc tym bardziej czekanie na nasze małe słońce doprowadza mnie do szału. A ja doprowadzam do szału koleżanki w pracy, narzekając, stękając, marudząc i interpretując każdy ruch w brzuchu, każdy najmniejszy ból, każdy stan. Dosyć tego! Co ma być, to będzie. Miło byłoby wiedzieć kiedy przyjdzie godzina zero, ale niestety na razie to nierealne, trzeba więc brać życie jakim jest. Koniec marudzenia. Do macierzynskiego i słodkiego lenistwa w domu zostały już TYLKO trzy dni pracy, przeżyjemy. A kiedy Zosia zdecyduje się wyjść, to wyjdzie. Nic na siłę.

Boję się tylko, że przez te trzy dni piesek zniszczy jeszcze więcej rzeczy... nie wiem czy jest zdezorientowana, to ostatnie dwa dni spędza sama w domu (sąsiadka wyprowadza ją na spacer codziennie, ale i tak większość dnia jest sama), czy może czuje Wielką Zmianę i zaczyna już być zazdrosna?? W każdym razie codziennie robi spektakularny bałagan i niszczy co tylko nieuważnie zostawię w zasięgu jej szczęk. Dzisiaj pochowałam już chyba wszystko, za to na stoliku zostawiłam papierową torbę i puste pudełka - mam nadzieję, że okażę się sprytniejsza niż nasz mądry, ale wredny piesek i zajmie się właśnie tym. Kto okaże się bardziej przebiegły?? Zobaczymy jutro :)

A dzisiaj grzecznie do łóżeczka, przespać kolejną noc, która zbliży mnie do Wielkiego Dnia. Odpocząć, wypocząć, wyspać się ile się da. Dobrej nocy!

środa, 23 stycznia 2008, zaba791

Polecane wpisy

  • Jak by to napisać?...

    Pewnie zadziwię Was wpisem po tak długim milczeniu. Ale tak na chwilkę postanowiłam zajrzeć na znajome blogi, więc przy okazji i ode mnie parę słów. Decyzja pod

  • No dobrze, napiszę więc parę słów.

    Ja po prostu nei mam czasu! Rano biegiem prysznic, kawa, bajgel z miodem, makijaż (5 minut) i chociaz chwila z dziewczynkami. Potem do pracy. W pracy ostatnio n

  • Polskie zagłębie w chińskiej dzielnicy w irlandzkim Dublinie.

    Sprzedaliśmy samochód! Szkoda trochę było, ale siła wyższa. Dzięki temu pojawiły się pieniądze, które mogliśmy tak po prostu wydać. Wybraliśmy się więc do centr

Komentarze
2008/01/23 09:41:26
Moze psinie rosnie jeszcze jakis zab , ze tak gryzie , jest nieznosna z samotnosci , masz racje i czuje zmiany , a mnie tez raz wpis wcielo i dostalam rade , w podgladzie masz w rogu , prawym , ikonke , mozna bylo odzyskac wpis naciskajac na nia , wyprobuj sama , napisz cos niewaznego , usun i odzyskaj , pocwicz , zeby sie poczuc pewnie na drugi raz , pozdrawiam :)
-
2008/01/23 09:44:09
Chodzi o ten zielony kwadrat w prawym gornym rogu , w podgladzie , czyli ustawienia edytora , nawet gdy najedziesz strzalka wyswietli ci sie - odzyskaj tresc ostatnio pisanej notki , calusy :)
-
2008/01/23 14:51:20
Ja te końcówkę wspominam najmilej, byłam nader spokojna, a otoczenie wokół mnie wariowało. A malus się pojawił dokladnie w terminie :)
-
2008/01/23 23:43:18
Dzięki Aguś za radę :) teraz już nie będę odzyskiwała, ale będę wiedziała na przyszłość. Tak, psina trochę szaleje z samotności, ząbki też ją trochę swędzą (tzn. dziąsła oczywiście), ale to nie tak. Ona naprawdę niszczy rzeczy złośliwie, rozrywa je w drobne kawałki, rozrzuca po całym domu (na szczęście nie jestem narażona na te widoki, bo sąsiadka sprząta większość zanim wrócę do domu). Robi to rano, po naszym wyjściu, popołudniu jest już spokój. Mam nadzieję, że uspokoi się kiedy ja będę w domu, a potem kiedy wrócę do pracy będzie już na tyle duża i mądra, że nie będzie taka złośliwa...
-
2008/01/23 23:47:50
Holly, ja jestem spokojna, chociaż niecierpliwa bardzo. Niestety nie mogę powiedzieć, że końcówka jest najprzyjemniejsza, bo mała jest naprawdę nisko i czasami to potwornie boli. Jutro robię sobie z tego powodu wolne, muszę odpocząć po trzech dniach pracy, bo dziś już ledwo się ruszam. Pójdę do pracy jeszcze ostatniego dnia i wreszcie mój wyczekany, zasłużony urlop macierzyński!!! Chyba będę odliczała godziny...